Photographer

Top Gear – sesja wyjątkowa


W połowie grudnia otrzymałem od losu niepowtarzalną okazję na to, by móc podejrzeć ekipę Top Gear tworzącą materiał zdjęciowy do miesięcznika. Uspokajam, że była to polska część zespołu redakcyjnego – Clarkson musi jeszcze troszkę poczekać. Miejscem, które dziennikarze wybrali na plener zdjęciowy to Stara Kopalnia w Wałbrzychu. Powiem Wam, że miejsce magiczne a ja lubię takie klimaty zwłaszcza, gdy chodzi o robienie zdjęć. Oczywiście nie mogłem wyruszyć na spotkanie bez mojego sprzętu fotograficznego. Na wstępie nieco obawiałem się, że nie pozwolą mi na fotografowanie, ale już po kilku zdaniach z Redaktorem Naczelnym Piotrem R. Frankowskim, wiedziałem, że mogę nieco rozwinąć skrzydła i trochę sobie pofocić. Samo spotkanie z Panem Piotrem było dla mnie czymś wyjątkowym, gdyż po raz pierwszy mogłem poznać dziennikarza, którego twórczość znałem już sporo ponad piętnaście lat temu, gdy niemal psychopatycznie pochłaniałem materiały zamieszczane w Moto Magazynie, będącego miesięcznikiem pod dyktandem wspomnianego Pana Piotra. To właśnie ówczesny miesięcznik wprowadzał mnie jako młodzieńca w świat motoryzacji: szokował nowościami międzynarodowych salonów samochodowych, zapoznawał mnie z całym tym wszechświatem Koni Mechanicznych no i rozkochiwał mnie w tych pojazdach z piekła rodem oznaczonych symbolem czarnego konia na żółtym tle.

Na moje szczęście sesja TG nie kręciła się wokół Ferrari, bo takie spotkanie mogłoby się niezbyt ciekawie zakończyć dla mojego serca. Obiektem reportażu było Suzuki SX4 4×4,  które stanęło w szranki z crossowym motocyklem Yamaha YZ450F. Kierowcą Yamahy był jej właściciel Łukasz Kurowski, który na swoim koncie ma już kilka tytułów Mistrza Polski w crossie, Vice Mistrza Europy w enduro oraz II Vice Drużynowego Mistrza Świata , zatem nie byle jaki driver co zresztą było widać, gdy na jednym kole z dziecinną łatwością śmigał pomiędzy ciężkim sprzętem w kopalnianej kuźni. Ciekawa była to sesja a obecność lamp studyjnych, które miał do dyspozycji fotograf TG, aż mnie korciły by podłączyć swój radiowy nadajnik i skorzystać parę razy z redakcyjnego oświetlenia. Cholera jakie miałem tam wizje z tym światłem – szok! Ależ bym tam zaszalał mając takie lampioniki… No, ale nie chciałem ryzykować i robiłem fotki z podbitą czułością. Efekt oceńcie sami.

Generalnie cała ta sesja to jedno z najciekawszych fotograficznych wydarzeń w moim życiu, coś co nieczęsto się zdarza (choć człowiek wiele by dał za takie sesje dla takiego miesięcznika). Generalnie spędziłem wyjątkowy dzień w otoczeniu fachowców na których efekty pracy w wałbrzyskiej kopalni będę czekał zniecierpliwiony. Jak nigdy…

Pozdrowionka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s