Photographer

SKARB I KLEJNOT DOLNEGO ŚLĄSKA KSIĘŻNA DAISY VON PLESS


Tajemnice Zamku Książ, niczym bumerang wracają ku mej osobie. Już po raz drugi pozwalam sobie na zamieszczenie tekstu, który nie był pisany moim piórem. Niemniej jednak wszystko to, co tyczy się zamku i jego tajemnic, interesuje mnie nader mocno, więc z ogromną przyjemnością zamieszczam poniższe słowa…
Mam już sporo lat a jednak wiele z nich (naturalnie z przerwami) poświęciłem myślom o księżnej Marii Teresie Olivii Cornwallis – West von Pless zu Furstenstein von Hochberg (28.VI.1873 Ruthin – 29.VI.1943 Waldenburg/Wałbrzych) zwanej Daisy.
Była angielską arystokratką a w wieku 18 lat poślubiła w Londynie z błogosławieństwem królowej Wiktorii w dniu 8.XII.1891r. niemieckiego magnata finansowego księcia Hansa Heinricha XV von Hochberga (23.IV.1861r. Pszczyna – 31.I.1938r. hotel Ritz, Paryż).
Była wybitną osobistością tamtych lat na przełomie wieków XIX i XX a jej życie otacza do dziś legenda posiadania wielkiego bogactwa, anturażu subtelnych przyjemności słodkiego i niczym nie zakłóconego życia, luksusów fin de sicle‘u oraz osobistego czaru i wspaniałej urody. Te przymioty splatają się w jedną całość dla tych, którzy znają tło towarzyszące jej życiu – pałac w Pszczynie i zamek w Książu…i nie tylko ponieważ smak piwa tyskiego jest również książęcy bowiem ten browar był własnością rodziny von Pless – a Pless to właśnie ówczesna nazwa Pszczyny… Jej mąż był dziedzicem takich fortun jak m.inn. lasy i kopalnie węgla a później sprzedanego za bezcen sławnego Grand Hotelu w Szczawnie-Zdroju (Bad Salzbrunn,1910r.), który był pierwowzorem Grand Hotelu w Sopocie co było przyczyną ówczesnego skandalu i pomówienia o plagiat w który zamieszany został szacowny profesor a później rektor Politechniki Gdańskiej zacny i zasłużony wielce dla Gdańska i Sopotu prof. Otto Kloeppel.
Do zamku Książ Daisy przyjechała po raz pierwszy z mężem w dniu 5.VII.1892r. Dała się poznać jako osoba potrafiąca pochylić się z troską nad ludźmi, których dotknął zły los i okazywała im bezmiar pomocy. Życie Daisy urzekło wielu ludzi zamieszkałych obecnie w malowniczych okolicach Dolnego Śląska i w takich miastach jak Wałbrzych, Świdnica oraz książęce: Szczawno – Zdrój i Świebodzice i inn. Daisy o, której wiadomo po dziś, że należała do najświetniejszego towarzystwa tamtych lat posiadała także i inny ciekawy rys charakteru – potrafiła przez wiele lat darzyć stałą, serdeczną sympatią tych z którymi przestawała a byli to nawet władcy państw z którymi utrzymywała przyjazne związki towarzyskie. Jej życie było tak błyskotliwe jak brylantowy połysk klejnotów, którymi otaczano ją za życia a za taki sposób bycia uwielbiała ją socjeta najprzedniejszej marki oraz najbliżsi przyjaciele głów koronowanych. W 1916r. wymieniana była jako kandydatka na królową Polski….
Kres jej szczęściu osobistemu położył kryzys małżeński, który stał się przyczyną ustawicznego narastania kłopotów osobistych i finansowych oraz trudności w małżeństwie z mężem oraz późniejszy rozwód orzeczony 25.X.1922r. w Berlinie. Zmienił się wtedy jej dotychczasowy status i chociaż wprawdzie nadal była księżną ale nie posiadała już większych dochodów a jedynie apanaże przekazywane przez ex-męża. Nową wybranką starego księcia stała się jak to w bajkach bywa prześliczna i młoda arystokratka hiszpańska Clotilda Gonzales y Candamo od której książę był starszy o 37 lat! Ta dama była w wieku synów dotychczasowej pary książęcej co przyniosło brzemienny romans z pasierbem Bolkiem… Były mąż okazał się człowiekiem przyzwoitym i sukcesywnie przekazywał Daisy apanaże, które stanowiły odtąd jedyną podstawę jej życiowej egzystencji. Próbowała odzyskać spokój w Monachium gdzie zamieszkała przez jakiś czas w okazałej rezydencji przy Ismaninger Str.95 a później wynik uzgodnień z rodziną von Hochberg wskazał jako jej miejsce w zamek Książ (Furnstenstein) gdzie zamieszkała od kwietnia 1935r. w południowej oficynie budynku bramnego. Zbliżała się II wojna światowa a zamek w Książu popadł już wcześniej w stan niewypłacalności na skutek przeinwestowania rozbudowy zamku, rozdętą liczebność służby książęcej i niemałe koszty jego utrzymania. To jeszcze nie były główne przyczyny upadku rodowej siedziby książęcej ale apetyty generalicji Hitlera były oczywiste gdyż zamek miał stać się rezydencją elity hitlerowskiej. Wiosną 1941r. zmuszono Daisy do przeprowadzki a wyposażenie zamku pozostało nietknięte i stąd wyruszyła w swą ostatnią życiową drogę do nieruchomości pałacowych Czettritzów przy ul.Zamkowej 43 (Friedlander Str.) w Wałbrzychu. Tam zmarła nazajutrz po 70 – tych urodzinach w dniu 29.VI.1943r.

MUSIAŁEM ODNALEŹĆ KSIĘŻNĄ DAISY
Zastanawiam się dlaczego księżna potrafiła tak bardzo zaabsorbować mnie dotychczas i to od wielu lat…W dniu 1.IX.2010r. kiedy podjąłem postanowienie odszukania mogiły Daisy czułem się tak jak uczestnik akcji powieści Edgara Allana Poe i teraz już wiem, że chyba byłem wybraną przez nią osobą do spełnienia sekretnej misji odnalezienia miejsca jej tymczasowego pochówku – na jej życzenie. Dlaczego tę rolę Daisy powierzyła właśnie mnie? Może dlatego, że w kilka lat po opuszczeniu Książa przez księżną moja rodzina zamieszkała w pobliżu jej ostatniej siedziby na terenie zamku? Wydaje mi się, że ona wiedziała o mojej wieloletniej fascynacji jej osobą mimo, że Ona nie żyje już od 67 lat. Ja jestem również od dawna także entuzjastą zamku i plenerów jego otoczenia. Przed tegorocznym wyjazdem z Gdańska wielu znajomym zapowiedziałem odnalezienie miejsca pochówku księżnej.
To dziwne gdy zważy się, że wszyscy spośród dotychczasowych poszukiwaczy, którzy zamieszkują w tych okolicach strawili bezowocnie ponad 60 lat na eksploracji i chęci odszukania grobu Daisy! Tak się składa, że jestem geologiem i potrafię dokonywać rozmaitych obserwacji w terenie, obserwacji niedostępnych dla zwykłych laików a ponadto odkryłem w sobie od kilku lat zdolności wizjonerskie polegające na umiejętności wzbudzania rewersyjnych emanacji astralnych (moja własna metoda sprawdzona w praktyce zawodowej). Dzięki temu już wcześniej mogłem szukać w ziemi wszystkiego co kiedyś miało związek z życiem. Tak postępowałem w Goryniu k.Kisielic gdzie przed kilkoma laty dokonano straszliwej zbrodni i ukryto poćwiartowane zwłoki 2 mężczyzn. Podobnie postąpiłem w br. wskazując miejsca pochówku więźniów podobozu KL Stutthof w Gdańsku – Kokoszkach. Udało mi się dzięki ww metodzie zlokalizować miejsce zatonięcia statku Wilhelm Gustloff o, którym dowiedziałem się, że w jego lukach złożono ocalone przed pożarem skrzynie z pewnym niezwykle cennym ładunkiem…

ZDARZENIA, POSTANOWIENIE I INTUICJA
Ale pora wrócić do pamiętnego dnia kiedy rano 1.IX.2010r. wyjechałem ze Szczawna – Zdroju autobusem nr 18 i po pewnej chwili musiałem wysiąść z niego mimo iż jadąc jeszcze dalej tak jak zamierzałem miałem przesiąść się do autobusu nr 8. Lecz moja głowa wcześniej niż się tego spodziewałem niespodziewanie przekazała rozkaz moim nogom… i wysiadłem wcześniej czego nawet żałowałem po chwili gdy ten autobus już ruszył z przystanku. Chwilę tę pamiętam jako silny wewnętrzny nakaz aby dojść do pobliskiego cmentarza obok kościoła św.Anny w Szczawienku (Nieder Salzbrunn).
Tym razem odkryłem, że kolejnym miejscem pochówku Daisy był grób pewnej rodziny na miejscowym cmentarzu, która znała księżną za życia i była zobligowana więzami wieloletniej przyjaźni do tymczasowego ukrycia jej szczątków. Tego zdarzenia, które miało miejsce w przeszłości jestem całkowicie pewien. W pobliżu kościoła odnalazłem grób weterana wielu bitew napoleońskich gen.Benedykta Józefa Łączyńskiego (1779 – 9.VIII.1820r.) brata sławnej miłości Napoleona – Marii Walewskiej (7.XII.1786 Brodne k.Łowicza -11.XII.1817r. Paryż), który zmarł podczas kuracji w Bad Salzbrunn. Wziął udział w Insurekcji Kościuszkowskiej, przeszedł szlak Legionów Polskich we Włoszech, 1806r. – zorganizował batalion piechoty w Łowiczu. W 1807r. odznaczony orderem francuskiej Legii Honorowej. Brał udział w bitwach: 1809r. – pod Raszynem (odznaczony orderem Virtuti Militari). Z odwrotu z Rosji w strasznych warunkach polowych w 1812r. wrócił z odmrożonymi kończynami i schorowanym podbrzuszem, cierpiał na artretyzm i kamicę nerkową. Jednak nie porzucił walk z wrogami ojczyzny i wziął udział w bitwach 1813r.m.inn. – pod Lutzen, La Fere Champenoise 1814r. gdzie został ranny i dostał się do niewoli pruskiej z której został zwolniony na skutek interwencji… cara Aleksandra I.
Generał w służbie dla Rzeczypospolitej a później dla Księstwa Warszawskiego oddał najlepsze lata a zdrowie poświęcil ojczyźnie. Żył tylko 41 lat a jego życie pozostaje nadal piękną lekcją patriotyzmu. Ciekawostką jest fakt, że w okresie wczesnej młodości nasz bohater wraz z bratem i siostrą Marią w okresie 1795-1801r. edukowany był przez guwernera, którym był ojciec Fryderyka Chopina – Mikołaj. Godzi się wspomnieć, że Maria w wieku 18 lat została zmuszona do małżeństwa w I.1805r. ze starszym od siebie o… 56 lat szambelanem królewskim Anastazym(Atanazym) Colonna – Walewskim z Walewic m.inn. w wyniku usilnych namów ze strony matki i starszego brata Benedykta Józefa. Małżeństwo to przetrwało jedynie 7lat. Po powrocie Walewskich z podróży poślubnej do Włoch urodził się syn – Antoni Bazyli (13.VI.1805). Nie dziwi mnie z tych względów podjęcie przez Marię romansu z Napoleonem Bonaparte, którego poznała na balu w zamku warszawskim w styczniu 1807r. Znajomość owa była także oczekiwaniem przez patriotów Polaków na cud wskrzeszenia przez Napoleona niepodległości Rzeczpospolitej za sprawą jego zauroczenia Marią…Wszak Napoleon Bonaparte na mocy traktatów w Tylży (5 i 7.VII.1807) doprowadził do powstania Księstwa Warszawskiego. W 1809r. zaprosił Marię do pobytu w pałacu Schonbrunn w Wiedniu… Owocem romansu był syn Aleksander Florian Józef ur. w 4.V.1810r. obdarowany dwa lata później nadaniem przez ojca zyskownej nieruchomości ziemskiej i tytułem hrabiego. Wówczas to Maria otrzymała w prezencie od cesarza pałacyk w Paryżu. Z tym synkiem i z drugim bratem Teodorem spotkała się z Napoleonem na Elbie składając mu 3-dniową wizytę we wrześniu 1814r. gdy miała 28 lat kiedy to wcześniej cesarz abdykował. W 1815r. niedawni kochankowie spotkali się za rok ponownie w Paryżu w okresie „100 dni” po ucieczce cesarza z Elby lecz jeszcze przed jego deportacją na wyspę św.Heleny w 1815r. i to był kres zażyłości obojga. W dniu 7.IX.1816r.poślubiła w Brukseli hrabiego d*Ornano – marszałka Francji i kuzyna Napoleona z którym jako tytularna hrabina przeżyła w Liege zaledwie 1 rok i 4 m-ce! Maria będąca w pełni rozkwitu wspaniałej urody mając zaledwie 31 lat powiła trzeciego syna Rudolfa-Augusta (9.VI.1817) i wkrótce niespodziewanie zgasła 11.XII.1817r. (podobnie jak jej brat na skutek ataku kamicy nerkowej). Serce jej pozostało na cmentarzu Per Lachaise w Paryżu w grobowcu męża a trumnę z jej zwłokami zawieziono do kościoła parafialnego w Kiernozi gdzie spoczywa do czasów obecnych.
Po przypomnieniu tej niebanalnej historii obojga rodzeństwa ponownie otrzymałem wiadome dla siebie wezwanie i udałem się samochodem przybyłych znajomych do całkowicie innego pleneru.
Najpierw chciałem pojechać do niedalekich Świebodzic gdzie istnieje niewielka i spolonizowana już nekropolia przy ul.Wałbrzyskiej, póżniej do parku w Książu dalej do dzikiego pleneru otaczającego jeziorko Daisy i następnie do palmiarni w Lubiechowie a na koniec do nieruchomości willowej w Wałbrzychu przy ul. Moniuszki 43. Pod szczególną uwagę wziąłem także ciekawy rejon ulubionej samotni księżnej zwany Ma Fantaisie. Ta kolejność o, ile pamiętam była inna od podanej w tekście ale dodam jedynie, że w jednym z ww miejsc odczułem magiczną siłę przyciągania mnie aż do miejsca lokalizacji pochówku Daisy. Czytelnik wybaczy mi sekretność prawdziwego opisu i staranne zatarcie prawdziwości zdarzenia co było skutkiem silnego przeżywania emocji… Dodatkowe informacje zdarzeń zawierają notatki mailowe w formie przypisów m.inn. [Willa księżnej Daisy von Pless], [Pomnik dla Daisy ].
Wiem także i to, że później do tego miejsca doprowadziły mnie same nogi…i głowa, która otrzymywała silne impulsy wzbudzonych emanacji astralnych. Te impulsy jak pamiętam zawierały potwierdzenie mego przypuszczenia, że to ja miałem być tą osobą, mającą odszukać miejsce pochówku Daisy… na Jej życzenie.
Tego też jestem pewien tak jak i tego, że nadal pragnę żyć w pełni zdrowia, długo i szczęśliwie! A to dlatego chociażby, że pragnę także udostępnić kolejne niezmiernie ważne informacje dotyczące zamku i jego okolicy, które kwalifikuję jako bardzo ważne odkrycia mogące wzbogacić wiedzę i emocje niekoniecznie tylko odkrywców zniecierpliwionych bezowocnymi, wieloletnimi poszukiwaniami i wielością domniemań……

CO MA BYĆ DALEJ? KONKRETY I ROZTERKI
Obecnie przewodni problem o, którym tu piszę polega na tym, że w niedalekiej przyszłości musi mieć miejsce poufna narada z udziałem Zainteresowanych Stron dla omówienia i ustalenia licznych szczegółów dot. sprawienia godnej ceremonii pogrzebu Daisy. Zasłużyła całym swoim życiem na to aby spocząć ostatecznie w najgodniejszym miejscu zamku Książ.
Moja wiedza co do wiarygodnej trafności tymczasowego miejsca pochówku jest całkowicie stuprocentowa! Skąd to wiem i dlaczego jestem całkowicie pewien tego, że odszukałem mogiłę Daisy? Dlatego ponieważ miejsce jej spoczynku było subtelnie oznakowane sekretnie dwukolorowymi plastikowymi wstążkami…, których nikt wcześniej nie zauważył i dlatego mam tę pewność…
Tego nie uczynił także nikt obcy ani nikt nie wiedzący…to miejsce powinien potwierdzić zaufany wiedzący…
Oceniam, że wskazanie tego miejsca już teraz osobom postronnym byłoby błędem i stanowiłoby groźbę upublicznienia i ew. możliwość zbeszczeszczenia prochów księżnej w poszukiwaniu legendarnych pereł – pamiątki z podróży poślubnej spędzonej nad Morzem Czerwonym.
Tego nie wolno mi uczynić i tej wiedzy nie mogę odsłonić!
Z drugiej strony kto może przewidzieć jaki rezultat przyniesie sugerowana narada o, której piszę wyżej? Myślę, że najlepiej byłoby zatwierdzić projekt pomnika i zlecić jego wykonanie, określić wizję jego otoczenia, wykonać potrzebne badania archeologiczne podłoża wskazanego miejsca nowego pochówku i przygotować szczególnie podniosłą oprawę ceremonii pogrzebu. Kto to ma zrobić? Na tej naradzie nie będę jeszcze nikomu potrzebny.

PROPOZYCJA ORGANIZACJI I OPRAWY CEREMONII POGRZEBU KSIĘŻNEJ DAISY
W celebrze pogrzebu należy przewidzieć udział
– Rodziny i Jej Znajomych,
– służby dyplomatyczne Niemiec i Anglii,
– zarząd administratora zamku,
– władz kościoła ewangelickiego,
– władze samorządowe miast: Wałbrzycha, Szczawna-Zdroju, Świdnicy, Świebodzic i Pszczyny,
– władze samorządowe powiatów wałbrzyskiego i świdnickiego, województwa dolnośląskiego.
To powinna być okazała uroczystość ale bez składania wieńców właśnie na Tarasie Różanym zamku. Prochy księżnej powinny być przeniesione z miejsca pochówku dopiero w dniu pogrzebu.
Ceremonia musiałaby być poprzedzona ekshumacją w miejscu istn. pochówku i rozpoznaniem w miejscu sugerowanego miejsca pogrzebu księżnej a szczegóły obejmujące dopracowanie szczegółów ekshumacji muszą być ustalone bardzo precyzyjnie. Tego dnia powinienem być potrzebny.
Nie jestem magiem ani osobą nawiedzoną duchem księżnej ale wiem, że podałem tu osobiste życzenia księżnej Daisy. Ona by tak chciała – to jest jej życzenie, tego jestem pewien.
Jeszcze jedno ten oficjalny pogrzeb mógłby odbyć się najwcześniej w dniu 6.IX.2011r. (niestety, już niemożliwe!) ponieważ numerologia tego dnia mogłaby ujawnić siłę i wielką energię związku uczestników pogrzebu z księżną i umacnić legendę jej życia, która w ten sposób przetrwa jeszcze b.długo w następnych pokoleniach.

SKOJARZENIA HISTORYCZNE
Przypominając sobie rozmaite wątki życia księżnej Daisy widzę podobieństwo z kolejami życia innej sławnej piękności (Glavani – comtessy Zofii de Witt) secundo voto Potockiej (1760 – 1822, Berlin), która brylowała towarzysko w najznakomitszych salonach europejskich lecz zakończyła swoje książęce życie podobnie jak Daisy – także w samotności będąc osobą nieuleczalnie chorą. W salonach europejskich wiedziano o niej, że była nazywana La Belle Phanariotte.
Daisy miała Pszczynę i Książ a Zofia de Witt – Zofiówkę i Tulczyn, ogromne bogactwo i majątki ziemskie na dalekiej Ukrainie oraz bezkresne włości St. Szczęsnego Potockiego i liczne, znaczące koneksje …ale to całkowicie osobny rozdział tak interesującej wielkiej historii z udziałem m.inn. Karola Boscampa-Lasopolskiego, który zwał ją Dudu, późniejszego króla Francji Ludwika XVIII z dynastii Bourbonów, który został następcą pokonanego Napoleona, także jego brata hrabiego Artois, króla St.Augusta Poniatowskiego, genialnego księcia książąt Grigorija Potiomkina, St.Szczęsnego Potockiego i Nikołaja Nowosilcowa…,który tępił Filomatów i Filaretów.
Dziwnym trafem okazało się po latach, że Potoccy z Łańcuta dyskretnie rywalizowali później z von Hochbergami posiadanym bogactwem gdy obie arystokratyczne rodziny spotykały się ze sobą w celach towarzyskich. Z tych spotkań i przyjęć nie zaiskrzyły jednak żadne skojarzone mariaże ich potomstwa.

DLACZEGO POMNIK KSIĘŻNEJ DAISY TAK WAŻNY DLA KSIĄŻA?
Dodatkowym wrażeniem dla przyjezdnych zwiedzających zamek i otaczający go park jest odczucie jakby bezpańskich przestrzeni opierających się siłom przyrody oraz jej piękna a ponadto wielkość i kształt bryły zamku oraz brak dominanty wizualnej, która mogłaby jednoznacznie podsunąć refleksję komu miał umilać życie wielkopański majestat tej posiadłości?
Dla kogo istniał ten majątek ziemski i dlaczego jest tu tak niewytłumaczalnie pusto i głucho wśród wspaniałego pleneru wiekowych buków i dębów, lip i rododendronów? To uczucie kontemplacji i takiego zamyślenia towarzyszyło mi zawsze gdy tu bywałem i nigdy nie mogłem przyjąć żadnego materialnie logicznego punktu odniesienia, który mógłby być jednym z głównych podmiotów na terenie rezydencji zamku Książ. Na wawelskim wzgórzu w Krakowie podmiotami są: zamek z kwitnącym renesansem, katedra i kaplice oraz królewskie i prezydenckie groby a także srebrny sarkofag ze szczątkami św. Stanisława. W Książu takim zachwycającym podmiotem mogą być poza bryłą zamku jedynie jego tarasy i niezwykle bujna wspaniałość drzew i rododendronów na terenie parku oraz kanion rz.Pełcznicy.
Lecz właśnie takim potrzebnym akcentem dla wszystkich byłby właśnie kunsztowny pomnik ostatniej właścicielki czyli właśnie księżnej Daisy, która w tym zamku mieszkała. Powinien on upamiętnić Jej osobę dla potomnych i dla wszystkich, którzy przyjadą do Książa. Pamięć o szlachetnej księżnej Daisy, Jej pomnik i bryła zamku oraz otoczenie Książa to wszystko mogłoby jawnie stanowić mentalną całość. Brak jednego z tych podmiotów da się porównać z przykrym widokiem braku przedniego zęba u osoby o ciekawej powierzchowności i nawet o niebanalnej aparycji lecz o dziwnie zaniedbanym, niesympatycznym wyglądzie. Z takimi osobnikami raczej trudno zabiegać o trwałość uczuć i o spokojny sposób prowadzenia rozmowy bez owego osobliwego i uporczywego wpatrywania się w to puste miejsce jamy ustnej rozmówcy gdzie przecież wcześniej tkwił ten utracony ząb.…
Bez tego pomnika Książ bez względu na rosnący stopień zaawansowania renowacji komnat zamku przypominać będzie tak dziwne i ułomne obrazy jak: arcydzieło malarskie pozbawione ram, księgę bez okładki i strony tytułowej albo paszport bez fotografii, etc.
Pomnik księżnej Daisy potrzebny jest wreszcie Książowi tak jak za każdym razem wielka litera pisana na początku zdania i kropka na jego końcu i o tym w ogóle nie potrzeba dywagować…
Ja, tego nie musiałem aż tak dobitnie udowadniać posiłkując się podanymi stereotypami do których przywykliśmy obyczajowo, osiągając normalny poziom rozwoju wiedzy pod względem cywilizacyjnym. Chciałbym jedynie zwrócić uwagę na znaczenie pomnika Daisy dla zamku Książ i dla wszystkich, którzy przyjadą i znajdą tu miejsce gdzie dokona się jak sądzę epilog ostatniego etapu sumującego życie wspaniałej księżnej zasługującej na upamiętnienie w królewskim formacie otoczenia.
Wiem też, że po złożeniu doczesnych szczątków Daisy do czeluści krypty pod pomnikiem, większość zwiedzających będzie chciała chociażby dotknąć dłonią tego pomnika w dowolnym miejscu jakby na dowód uznania faktu, że księżna nadal jest dla nich osobą ważną i podziwianą…
Myślę też tak jak już wskazałem wcześniej na związki mentalne z osobą księżnej Daisy, że dlatego jestem tym, który właśnie dlatego jako pierwszy odnalazł miejsce Jej pochówku co nasuwa dalsze myśli. Jestem jak mi się wydaje prawdopodobnie wybrany przez księżną do formułowania Jej życzeń w podanym kształcie a Ona może nawet traktuje mnie tak jak Swoje prywatne medium.
Była wspaniałą postacią historyczną i wytworem czasów pogranicza XIX/XX wieku, wreszcie była osobą uwielbianą przez ludzi, którzy Ją poznali albo takich jak ja – którzy nadal chcą poznawać Jej życiorys. Dla mnie stała się osobą bliską i taką, która zawsze będzie w stanie wyzwalać moje najczulsze doznania i emocje wspomnień. Była wszak Stokrotką, którą podziwiały towarzystwa z najwspanialszych salonów więc dlaczego nie miałaby zaznać należnego Jej splendoru po śmierci? Oceniam, że dalsze ukrywanie miejsca pochówku Daisy obecnie ma jeszcze głęboki sens do dnia pogrzebu ale Ona zasługuje na ostateczny powrót do Książa i tu będzie oczekiwać na wszelkie oznaki miłości, hołdów i sympatii osób zafascynowanych urodą Jej życia tak jak ktoś ważny i bliski dla tych wszystkich podziwiających Ją.
Dalsze pozostawienie Daisy w miejscu, którego obecna forma wskazuje na zaplanowaną tymczasowość zaprzecza już wszelkim humanitarnym zasadom i możliwościom okazywania należnej Jej czci a także przekreśla możliwość powszechnego poszanowania prawie bylejakiego miejsca Jej aktualnego spoczynku. Miejsce to jest najzwyklejsze i pozbawione jakichkolwiek oznak kogo i co skrywa tamtejsza ziemia…
Księżna całym Swoim niezwykłym życiem zasłużyła na to aby wreszcie spocząć w miejscu pięknym, szacownym i dostępnym dla wszystkich zainteresowanych. Takim miejscem jest właśnie sugerowana przeze mnie lokalizacja Jej pomnika w centralnym miejscu na rozsłonecznionym Tarasie Różanym zamku Książ.
Przecież nadal jest postrzegana we wszystkich wspomnieniach jako piękna i dobra kobieta…
Nasze myśli i konieczne uczynki dla zmarłej księżnej Daisy mają teraz dorównać sensowi słów tego aforyzmu, bo ona potrzebuje właśnie takiej adoracji …

„Piękna kobieta podoba się oczom, dobra kobieta – sercu, Pierwsza jest klejnotem, druga skarbem” Napoleon Bonaparte

S.C., Gdańsk, dnia 10.X.2010r.

Uwagi i życzenia autora: – proszę jedynie o postępowanie zgodne z Ustawą o ochronie danych osobowych autora.

8 responses

  1. Zielony_kolorek

    Panie Krzysztofie.Dziękuje,że za Pana pośrednictwem mogłam przeczytać dwa piękne artykuły dotyczące zamku Książ i mojej wielkiej miłości – księżnej Daisy.
    Moja fascynacja historią Książa zaczęła się w 57 roku.Wtedy to,jako mała dziewczynka,namówiona przez starszego kuzyna ,biegałam po niestrzeżonym i zrujnowanym zamku.Wchodziliśmy po piorunochronie od południowej strony.Mimo,że w Wałbrzychu nie mieszkam już od 40 lat, jestem emocjonalnie związana z tym miejscem.Odwiedzam zamek kilka razy do roku.Mam tam swoje ukochane miejsca w których jestem szczęśliwa i „magicznie odpływam”.Do pełni szczęścia brakuje mi pomnika Księżnej Daisy i choćby symbolicznego jej pochówku na Tarasie Różanym.A gdyby tak umożliwić turystom pozostawienie datków pieniężnych na ten piękny cel? Myślę,że takich „zakręconych” jak ja, jest więcej.
    Pozdrawiam geologa znad morza.

    29 Styczeń 2012 o 14:07

    • Niezwykle milło mi czytać takie słowa, tymbardziej, że dla mnie Zamek Książ, jest niemal zupełną nowością, którą mam przyjemność poznawać dość dokładnie. Zanim wprowadziłem się w ten region (wałbrzyski) o zamku wiedziałem jedynie, że istnieje – dodam, że pochodzę z Olsztyna, zatem kawałek drogi stąd. Im bardziej odkrywa przede mną swe karty, tym bardziej dostrzegam, że „faszystowska” cześć historii tego miejsca jest jedynie (o ile można tak powiedzieć) smutnych i chwilowym epizodem w dziejach tych pięknych okolic. I ciągle odkrywam po kawałku to atrakcyjne miejsce (z włączeniem samego Wałbrzycha)…

      Pozdrawiam serdecznie i raz jeszcze dziękuję obiecując, że na moim blogu co pewien czas będę się starał zamieszczać coś w tym temacie…

      29 Styczeń 2012 o 19:59

  2. Prmx

    Ciekawe jest to, co napisałeś Krzysztofie. Chyba każdy chciałby godnego jej pochówku. Ja od najmłodszych lat fascynuję się sobą księżnej. Dla mnie miejscem szczególnym jest Pszczyna. W wakacje może uda mi się odwiedzić Książ. Czekam na kolejne wpisy. Ja można powiedieć, jestem od tego wszystkiego ”uzalezniony”😉 nie wiem skad to się bierze. Pozdrawiam.

    30 Grudzień 2011 o 0:46

    • Drogi Przemku, muszę sprostować, że powyższy tekst nie jest mojego autorstwa, lecz niemniej jednak w imieniu autora dziękuję za pozytywne słowa. Pozdrawiam

      30 Grudzień 2011 o 10:00

  3. SC

    Dalszy ciąg i integralną całość ze Skarbem i klejnotem Dolnego Śląska stanowi artykuł:
    Daisy, przekwitłe rododendrony i wolne elektrony.
    Polecam go koniecznie ponieważ wkrótce pojawi się następny, również bardzo interesujący traktujący o osobie księżnej Daisy.
    Będzie to krótki lecz pouczający esej z zarysowanym szerszym tłem historycznym umocowany na tle innych rzeczywistych wątków.
    Nie sądzę abym mógł wyczerpać tak ciekawy temat jakim jest omawianie życia księżnej, jej przeczuć i fascynacji jednakże podejmuje się dalszej redakcji po to aby postać Daisy upublicznić na tle wielkiej historii, która magicznie działa w Książu na wyobraźnię i inwencję twórczą.

    27 Grudzień 2011 o 11:56

  4. SC

    Rozwinięciem tego tematu jest artykuł, który gorąco polecam do przeczytania:
    Daisy, przekwitłe rododendrony i wolne elektrony.
    Przeczytaj koniecznie uważny internauto!
    Wkrótce umieszczę w internecie następny artykuł o Daisy lecz z większą dozą interesujących wątków historycznych.

    27 Grudzień 2011 o 11:44

  5. roman

    dla księżnej Daisy zamek książ i jego sprawy nie miały większego znaczenia…jak się czymś interesujecie to róbcie to dokładnie

    28 Październik 2011 o 21:50

    • Agata Hańska

      Zamek Książ, bezcenne spotkania towarzyskie, park i przyroda wokół zamku, mauzoleum von Hochbergów i miejsce spoczynku teścia – vatera wreszcie Ma Fantaisie i pobliska palmiarnia w Lubiechowie oraz jeziorko Daisy…i powiadasz romanie, że to wszystko nie miało znaczenia dla Daisy? Owszem, codzienna asysta i sztywne obyczaje zamkowe były męczące i pozbawione fantazji jak to w Niemczech…
      Odpowiedz zatem – a co miało dla Daisy znaczenie wg twojego rozeznania? Prawdopodobnie dla ciebie nie ma znaczenia także fakt dokarmiania więźniów Konzentration Lager Furstenstein chlebem…ale rozumiem, że to może fakt którego nie bierzesz pod uwagę w ogóle…mimo, że jak mniemam znasz historię tych stron…
      W tym miejscu powininnam dopisać twoją uwagę (patrz na końcówkę swojego maila) teraz przyznaję ci rację odnoszącą się do jakości zainteresowań ale zrozum to nie tylko swoim dokładnym intelektem dodaj także trochę fantazji…Agata Hańska

      15 Grudzień 2011 o 14:50

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s