Photographer

„Zapach perfum księżnej Daisy w zamku Książ już nie istnieje”


Po raz kolejny na moim blogu zamieszczam tekst poświęcony jakże wspaniałej historii Księżnej Daisy, który w chwili rozpoczęcia procedur mających na celu utworzenie Instytutu Imienia Księżnej Daisy, jest w moim odczuciu idealnym by wskrzeszać to co przyćmione naleciałością upływającego czasu…
„Zapach perfum księżnej Daisy w zamku Książ ulotnił się bezpowrotnie”

O, tej wczesnej porze majowego poranka na delikatnie już nasłonecznionej ścianie sypialni
księżnej tańczyły łagodne igraszki refleksów świetlnych. Daisy obudziła się i miała wrażenie, że
tuż za zamkniętymi drzwiami słyszy czyjeś delikatne kroki i zastanawiała się kto to może być? A
może to służebna nie ma odwagi wejść aby przekazać jej poranną pocztę w której spodziewała
się wiadomości z ukochanego Newlands o rozkwitłych rododendronach i azaliach? Wczorajsza
partia brydża trwała do późnej pory nocnej i teraz księżna próbowała szukać sposobu na
odespanie chociażby jeszcze jednego a może dwóch kwadransów.
Teraz usłyszała wyraźnie szmery na zewnątrz i postanowiła wstać z wygodnego łoża. Dał się
słyszeć dźwięk dzwoneczka i do sypialni wsunęła się pokojówka. Tak jak to było umówione
z księżną Marta przyniosła jej poranny zestaw – dzbanuszek mokki, śmietankę, filiżankę i
makowego rogalika. Listy i depesze położyła obok na stoliku.
Księżna lubiła tę porę dnia, kochała tę porę roku a stojąc tuż obok przy oknie mogła z
zadowoleniem spoglądać z góry na kanion Pełcznicy i ogarniać wzrokiem okazałość drzew
pokrytych wiosennym listowiem. Daisy nie śpieszyła się, bo nie miała w dniu dzisiejszym
żadnych ku temu powodów. Teraz odczuwała niemal szczęście patrząc na pogodne, bezchmurne
niebo i oczekując na spełnienie radości skrytej w sercu.

…miłość przyszła chłodnym jeszcze porankiem zaraz po brzasku a ja zapisałem ją już w
koronach buków i kasztanowców, które widziałbym z tego okna przez które tyle razy wzywał cię
kiedyś świat. Oddychałbym twoim zapachem ale dziś nigdzie nie widzę ciebie. A tak chciałbym
dotknąć twych ust i odgadnąć jaki masz kolor oczu. Przenikam pamięć o tobie radosnym
myśleniem i posyłam ci ciepło promieni słońca, które jest ci tak potrzebne gdy odeszłaś
tam gdzie teraz jesteś. Dziwnie piękna i subtelna muzyka unosi mnie nad ziemią i przenika
mnie całego a moje myśli mkną pod nieboskłonem do Książa, dokładnie tam gdzie jesteś, w
pobliżu jest mi najlepiej gdyż tak blisko przystępują ku mnie wszystkie moje życiowe radości i
najpiękniejsze marzenia. Jestem pewien, że z pierwszym promieniem słońca, który zobaczę
dzisiaj dasz mi swoje pozdrowienie a patrząc na mnie obdarzysz uśmiechem…

Upływ czasu nigdy nie wymaże wydarzeń, które miały miejsce w okresie od schyłku XIX-go wieku
aż do początkowego okresu II-giej wojny światowej. Ten zwłaszcza dawniejszy okres powoli
zapadając w legendę pozostanie i tak niezapomniany gdzie trwa majestat majoratu Książa.
Bogactwa historii nie da się przecież ukryć. Ono odkładało się stopniowo i bez pośpiechu tak
jak coroczne przyrosty odłożone w słojach pni drzew. Wiem, że wszystko może być jeszcze
dodatkowo udokumentowane mimo upływu lat i dlatego żadnej oceny nie można sfałszować
opisem bylejakim albo zmyślonym. I tak właśnie oceniam potrzebę podsumowania całości
znanych i dostępnych mi przekazów słownych także pisemnych związanych z osobą księżnej
Daisy. Myślę, że mogę zająć się tą problematyką inaczej niż wielu autorów, którzy już opisali
miejsce i osoby w tym osobę księżnej. To właśnie postać Daisy stanowi iluminację historii
tamtych czasów. Podziwiam także miejsce i osoby towarzyszące opisowi, który tu przywołuję ale
to wszystko i tak stanowi jedynie tło.
Ten opis stanowi kontynuację moich wcześniejszych wpisów internetowych:
∗ Skarb i klejnot Dolnego Śląska,
∗ Daisy, przekwitłe rododendrony i wolne elektrony.
Teraz razem wziąwszy są to 3 integralne opowieści stanowiące spójną trylogię tematyczną.

Daisy urodziła się jakby za późno, osobiście myślę, że o wiele lat za późno niż powinna. W tych
wcześniejszych czasach gdy żyli: Maria Walewska i cesarz Napoleon Bonaparte oraz hrabia
d*Orgnano, comtessa Zofia de Witt, graf Finck von Finckenstein z Preussen Eylau, królowa
Louisa Oranje – Nassau, markiza Blanka de Paiva i Guido Henkel von Donnersmarck oraz Maria
Kalergis i wielcy twórcy tacy jak: Wolfgang Amadeusz Mozart i Fryderyk Szopen i wielu, wielu
innych…czas byłby przylegał akuratniej do wymarzonych radości księżnej Daisy.
W czasach późniejszych zabrakło cywilizacji ludzkiej nagromadzenia tylu wybitnych osobistości
naraz. Aczkolwiek w pobliskich Świebodzicach pojawili się wówczas kolejno czterej wybitni i
genialni obywatele, którzy czekają jeszcze na nagłośnienie swoich fantastycznych dokonań. Oni
to właśnie zasługują również na miano wielkich bohaterów nowych czasów. Wszyscy oni jak

również i Daisy uszlachetnili swoją obecnością tę wspaniałą epokę i jej piękne czasy. Były to
czasy bogate w znaczące zdarzenia i piękne karty formujących się wielkich przemian opisane
w podręcznikach historii, które uwarunkowały genezę i zaistnienie wielkiego postępu ludzkości
w wielu dziedzinach. Były to także czasy wirtuozerskich popisów muzycznych, przy blasku
pałacowych kandelabrów i zwierciadeł, muzyki przyjaznej rytmem salonowych pląsów gawota i
menuetów.
W tamtych właśnie czasach końca XVIII wieku pamiętamy i to, że równolegle dogorywała
państwowość wielkiej lecz upokorzonej i całkowicie chorej Rzeczypospolitej królewskiej,
magnackiej i szlacheckiej.
Dobrze wiemy, że nie mogło być inaczej…w stosunku do tego co określamy słusznym czyli
sprawiedliwym wyrokiem historii…

Daisy dożyła wszak do czasu brutalnej II-giej wojny światowej. Gdyby egzystowała w czasie
trwania starszej epoki dziejów jej żywot byłby dla niej znacznie spokojniejszy i bardziej wygodny
ze względu na kierowanie się wieloma zasadami, takimi, które zdołała wykształcić z wybornie
wyrafinowanym smakiem takimi jak:
łagodność i delikatność charakteru, życzliwość i nienaganność manier, błyskotliwe poczucie
humoru i elegancję, beztroską wytworność konwersacji towarzyskich i lekkość poruszanych
tematów, naturalność, dbałość o wieloletnie utrzymywanie paranteli towarzyskich i umiejętność
podtrzymywania: rodzinnego prestiżu oraz utrwalanie przyjaznych
koneksji ze sferą
arystokratów, wreszcie wykształciła w sobie słabość do posiadania biżuterii oraz najbardziej
wytwornych kreacji.
A ona była stworzona do wygód i dobrobytu a także do odbierania uprzejmości otoczenia do
czego ją przyzwyczajono jeszcze przed okresem gdy została księżną.

…w moich snach przychodzisz jak wiosna. Pachniesz lasem i wodą źródlaną. Chyba wzięłaś z
sobą to co najcenniejsze z Ma Fantaisie i ze Schwarzgraben… Chciałbym wypowiedzieć ci słowo
na które tak długo czekasz. Wpatruję się w przestrzeń bliskiego krajobrazu i czekam na ciebie,
cały drżę myśląc, że możesz nadejść ale nie wiesz o tym, że nie mogę ci przekazać tego jak
bardzo mnie onieśmielasz…

Nieco inaczej przedstawia się epoka przełomu wieków XIX/XX, w której odnotowano wiele
nowych wynalazków choćby takich jak: samochody, wykorzystanie energii elektrycznej, produkcję
żarówek, radio, fonografia, parowce i parowozy, telegraf i telefon, aparaty fotograficzne, rowery i
motocykle, maszyny do szycia.
Od tej pory rozpoczęto ulepszanie wynalazków i ich racjonalizację prowadzącą do globalnego
podniesienia poziomu życia.
Pojawiły się ulepszenia w różnych dziedzinach, które stopniowo ogarniały coraz szersze
horyzonty i zaistniały możliwości poprawy egzystencji całych narodów gdy wyprodukowano:
szczepionki medyczne, samoloty, łodzie podwodne i okręty wojenne, wygodne arterie
komunikacyjne, drapacze chmur, nawozy sztuczne i maszyny rolnicze, opisano nowe teorie
naukowe etc. Nastąpiły też wielkoskalowe działania wojsk na frontach I-ej wojny światowej a
niektóre ze zmian przyniosły istotne zmiany przebiegu dotychczasowych granic państwowych.
Mniej więcej do ok. 1915r. trwała jeszcze belle epoque i z wielkim animuszem wyprawiano tak
wielkie imprezy jak wykwintne bale…Zaraz później ten zanikający etap dziejów i jego wybryki
nazwano fin de siclem dla upamiętnienia niezwykłych walorów epoki tak bardzo upiększających
obyczaje i czas, który mijał bezpowrotnie i zamykał piękno przemijających dziejów tak jak
wspanialy seans filmowy.
Daisy miała upodobania muzyczne i nawet szkoliła swój głos w Paryżu u sławnego Jana Reszke.
Później fundusze uzyskane ze swoich recitali przeznaczała na cele charytatywne. Z pewnością
interesowały ją piękne kompozycje operetkowe J.J.Straussów, J.Offenbacha, F.Lehara,
I.Kalmana ale wiadomo też, że w Szczawnie dała publiczny występ oparty o kompozycje
Richarda Wagnera.

Zastanawiając się nad wieloma fenomenami, które towarzyszyły życiu księżnej Daisy widzę, że
znaczną rolę odegrały wyjątkowe przypadki. Jej dzieciństwo było jak kolorowy sen i przeminęło
w świecie kolorowych ogrodów Ruthin i nadmorskiego Newlands gdzie od niepamiętnych lat
corocznie rozkwitała potęga kwietna rododendronów i róż oraz błogość wynikająca ze stanu

wysokiego pochodzenia rodu Cornwallis – West. Wraz z siostrą Shelagh – obie wiedziały, że
w oczach opinii publicznej będą postrzegane jako arystokratki przeznaczone do zamążpójścia
wyłącznie w obrębie swojej sfery. Tak też się stało gdy zdecydowaly o swoich mężach. Kto
mógłby wówczas przypuszczać, że nieskazitelnie eleganckie maniery pięknej Daisy tuszowały
fatalny stan rodzinnych finansów? Możliwości finansowe rodziny były wstydliwie kiepskie.
Dobrze się stało dla Daisy, że królowa Wiktoria z następcą tronu Edwardem pewnego dnia
ujrzeli całującą się Daisy z von Hochbergiem. Pocałunek ten i sytuacja pary w tak odosobnionym
miejscu – wywołały przymusowy rozwój zdarzeń prowadzący do nieuchronnego mariażu pary bez
szwanku dla panny. Gdyby nie doszło do ślubu – Daisy utraciłaby posiadaną świetną reputację
jako panna na wydaniu. Pytanie jednak nasuwa wątpliwości czy Daisy w wieku 17 lat była
zakochana w Hansie Heinrichu XV? Zdaje się, że bardziej oczarowały ją prezenty otrzymane
dotąd od starającego się o jej rękę księcia i wizja posiadania niezmiernie wielkiego bogactwa i
oparcie o stabilną przyszłość zakochanego kandytata na męża.

Tradycje dotyczące sfery obyczajowej w Anglii wymagały w tamtych czasach corocznego
zaprezentowania się młodych arystokratów wchodzących „w życie” w balu otwierającym sezon.
Daisy uczestniczyła w takiej uroczystości u progu 1891r. i wykorzystała szansę zaprezentowania
urody i posiadanych manier dobrze urodzonym kawalerom. Książę von Pless i jednocześnie
hrabia von Hochberg okazał się wytrwałym myśliwym dla wdzięków pięknej Daisy. Wtedy też
okazało się, że został oceniony jako świetna partia zgodnie z maksymą „mężczyźni polują
a kobiety łowią”. Ślub arystokratycznej pary odbył się w dniu 8.XII.1891r. w Westminsterze.
Ceremonia weselna została ulokowana przy Portman Square w pałacu księżnej Aleksandry
Dołgorukiej z rodziny skoligaconej od dawna z carami Rosji a wydatki zarówno na wyprawę
ślubną wybranki jak również za uroczystości weselne pokrył wielkopańskim gestem Hans
Heinrich XV. Co ciekawe sławna królowa Wiktoria jako głowa kościoła anglikańskiego osobiście
udzieliła błogosławieństwa młodej parze.

Oto lista wielu powodów do radości Daisy po przyjeździe do zamku Książ:
odczuwanie prestiżu z należenia do szacownej rodziny księcia Hansa Heinricha XV,
uroczyste powitanie wzdłuż trasy przejazdu z dworca w Świebodzicach do Książa,
wielkość i wspaniałość oraz przepych książęcej rezydencji,
cudowna okazałość przyrody otaczającej sąsiedztwo zamku,
widok upajającego piękna kanionu rzeki Pełcznicy z okien własnego apartamentu,
wspaniałe, wielkoksiążęce bogactwo wystroju wewnątrz zamku,
nawiązanie sympatycznego kontaktu z Vaterem – teściem Hansem Heinrichem XI,
przestronność i wygoda użytkowych pomieszczeń zamkowych,
luksus psychiczny i prognoza braku życiowych trosk i kłopotów,
zabezpieczenie bogactwa i stabilność egzystencji na poziomie wielkopańskim,
detaliczne zadbanie o opiekę i dyspozycyjność osób służebnych,
możliwość zaprzyjaźnienia z wizytującymi członkami rodów arystokratycznych.
Oto lista negatywów zauważonych przez Daisy:
brak łazienek w zamku,
brak ukochanych rododendronów,
konieczność przebudowy zamku,
nadmierna, znacznie zawyżona ilość służby,
nieuzasadnione szastanie funduszami i rozdęcie kosztów utrzymania zamku,
męcząca nadopiekuńczość służby w zamku i dragonów towarzyszących księżnej w pobliskich
plenerach,
męczący i nudny protokół ceremonii zamkowych,
sztywna i pozbawiona fantazji etykieta panujących obyczajów,
całkowity brak prywatności i brak możliwości samodzielnego decydowania o swoich sprawach
ważnych życiowo.

…zajmuję się historią aby być bliżej ciebie, moje serce wyrywa się bo, chce być bliżej ciebie.
Moje słowa chcą stworzyć obraz radości takiej jak na widok pierwszych ledwo rozkwitłych
zielonych listeczków a ja przyniosę ci jeszcze wiosenne kwiaty i trawy z łąki z pobliża Stawu
Poleśnickiego tylko dlatego, że tam stąpałaś bosą stopą i wiem, że wtedy byłaś bardzo
szczęśliwa…pamięć tamtych dni przyniesie ci radość…

W podróż poślubną młoda para pojechała do Paryża skąd po jednym miesiącu przyjechali do
Pszczyny. Być może rok 1891 był jednym z najbardziej szczęśliwych w życiu Daisy. Księżna
nie zapałała sympatią do Pszczyny aczkolwiek zachwycił ją domek myśliwski w Promnicach
i z zadowoleniem przyjęła decyzję, że zamieszka w zamku Książ. Dalszy okres po ślubie
upłynął małżonkom na intensywnym podróżowaniu i wówczas m.inn. popłynęli do Egiptu. Wtedy
przywiozła perły wyłowione w Morzu Czerwonym z których nanizano sławny i do dzisiejszego
dnia budzący wielkie emocjonalne zainteresowanie – naszyjnik z pereł o długości 6m. Naszyjnik
ów, kosztował życie nurkującego chłopca arabskiego, który utopił się w morzu. Został jak
przeczuwamy później podzielony na kilka części i Daisy wyprzedawała go stopniowo pod koniec
życia aby mieć środki na utrzymanie. Czy jednak chociażby jeden z odcinków tego naszyjnika
miała jeszcze do końca życia w swoim apartamencie w Wałbrzychu? Nie – to raczej wątpliwe,
on został najprawdopodobniej sprzedany w schyłkowym okresie zamieszkiwania w Książu
poprzedzającym przymusową deportację księżnej do Wałbrzycha.

Ostatni etap życia Daisy po śmierci jej eks – męża Hansa Heinricha XV był bardzo
trudny ponieważ nikt już nie wypłacał jej żadnych apanaży i księżna żyła dość
ubogo…pogodzona z przesłaniem, że to wynik działania klątwy za śmierć owego nurka w
m.Czerwonym…Pomieszkiwała jeszcze w Ma Fantaisie gdzie stworzyła akceptowaną przez
siebie dziewiczą i przyjazną rzeczywistość przyrody. Wkrótce sprzedała jeszcze swoją posiadłość
La Napoule na Riwierze ale to jeszcze było mało gdyż sukcesywnie wyprzedawała także
rozmaite bibeloty w tym m.inn. 2 a może nawet 3 sztuki legendarnych jajek Fabergea i osobiste
przedmioty znajdujące się w zamku nad czym dzisiaj można jedynie tylko ubolewać. Pozbyła się
wszystkiego co było dla niej pamiątką drogą dla serca i osobistą własnością …aby egzystować…
To był wynik braku zainteresowania synów losem matki, która musiała sobie radzić w taki sposób
aby przeżyć…W chwilach pozornego i krótkotrwałego zabezpieczenia stanu finansów może
dostrzegała piękno otaczającego parku i widok kanionu rzeki Pełcznicy, który ja określam jako
jeden z najwspanialszych krajobrazów w Polsce.
Od tamtej pory zapach perfum księżnej Daisy ulotnił się z zamku Książ bezpowrotnie.
Daisy zdawała sobie sprawę, że jej życie upływa pod znakiem przykrej egzystencji nad skrajem
przepaści do której musiała przywyknąć samotnym sercem…

Te fakty zdają się potwierdzać przekonanie, że temu w życiu będzie dobrze kto ma pieniądze…
ale tylko do czasu gdy suma wydatków pozostanie niższa od przyrostu dochodów. Wiemy
jednak, że księżna nie posiadała żadnego źródła przychodów…do pewnego czasu żyła jedynie
z łaski swego byłego męża. Dlatego etap wałbrzyski był pozbawiony cech dobrobytu w takim
stopniu, że momentami był to dla Daisy okres bez wszelkich luksusów i zdążyła poznać
niedostatki takie jak chłód i brak wygód. Istniał smutek żenującego oczekiwania na poprawę
zdrowia, na jakikolwiek optymizm i radości, których nie było, bo być w tych warunkach nie mogło.
Daisy chorowała i cierpiała prawdopodobnie na stwardnienie rozsiane a także na niewydolny
układ krążenia. Straciła możliwość samodzielnego poruszania się a na terenie nieruchomości
Czetritzów poruszała się na wózku inwalidzkim. Zdaje się, że miała świadomość zbliżania się do
nieuchronnego kresu swego życia…
W takich warunkach następnego dnia po dniu urodzin to jest w dniu 29.VI.1943r. zmarła w
całkowitej samotności w Wałbrzychu pozostawiając jedynie swoją powiernicę i opiekunkę – Dolly.

Szereg wątków z życia księżnej opuściłem tu celowo nie chcąc powtarzać tego co już wiemy
o Daisy z różnych źródeł. Snuję jednak porównania losu Daisy ze sławnymi pięknościami
powszechnie znanymi w swoich czasach gdy brylowały w najbardziej eleganckich salonach
europejskich. Mam tu na myśli comtessę Zofię de Witt (późniejszą Potocką) i Blankę de
Paiva. Obie jakże inaczej postępując osiągnęły jednak rozgłos porównywalny z powszechnym
podziwem dla Daisy…
Zofia i Blanka roztoczyły wokół siebie aurę niezwykłego podziwu otoczenia, którą podkreślała ich
niezwykła uroda, bogactwo i inteligencja. Wówczas to gdy ich piękno potrafiło rozpalać zmysły
adorujących mężczyzn odnotowano przedziwne przypadki.
W Warszawie na dworze króla St.Augusta Poniatowskiego mężczyźni otoczyli Zofię zwartym
kołem a inni wchodzili na stoły i stołki by móc ją lepiej widzieć i podziwiać…wszyscy zgromadzeni

nie mogli oderwać wzroku od pięknej Bitynki, która jedynie dla kaprysu zaspokoiła swoją
próżność krótkotrwałym byciem kochanką króla…później mogła mieć na wyłączność serca wielu
książąt i królów ale życie okazało się przewrotne skoro żyla później skandalicznie w kazirodczym
związku z pasierbem Szczęsnym Jerzym Potockim…
Natomiast fascynująca i zręczna Blanka de Paiva największa w Europie kurtyzana tamtych lat
potrafiła z iście paryskim wdziękiem omotać arcybogatego i młodszego od niej o 11 lat księcia
Guido Henkela von Donnermarcka, który zbudował dla niej pałac w Świerklańcu. Tylko on mógł
konkurować bogactwem z rodziną von Pless. Para małżonków obdarzyła się wzajemnie wielkim
uczuciem miłości. Po śmierci Blanki jej mąż postanowił szukać szczęścia ze znacznie młodszą
kobietą z kraju w którym zamieszkiwała wcześniej Blanka ale szczęścia już nie znalazł…bo, nikt
nie może uciec od swego przeznaczenia…
Na tle tych wielkich historycznych osobowości należy ocenić, że Daisy była kobietą
nieskazitelnych zasad a jednocześnie spostrzegamy, że coraz bardziej pogrążała w nicości
swoją urodę i zdrowie. Być może będąc kobietą adorowaną i dojrzałą do emocji wzbudzających
wielkie uczucia widywała się cesarzem Wilhelmem II i księciem Lichnowskym. Daisy znała patent
utrzymywania wieloletnich przyjaźni z wartościowymi partnerami opierając znajomość jedynie
na poziomie towarzyskim. Zazdrosny książę mniemał, że Daisy zdradza go…i to też był powód,
że zażądał rozwodu. W rzeczywistości poznał znacznie młodszą od Daisy piękną arystokratkę
hiszpańską Clotildę y Candamo i los księżnej liczącej wówczas niemal 50 lat został przesądzony
na korzyść młodszej i bardziej pociągającej konkurentki. Hans Heinrich XV nie przypuszczał, że
poślubiając Clotildę zapoczątkował osobisty dramat i wielki skandal ponieważ wybranka uwiodła
jego najmłodszego syna i została jego żoną na jego żądanie… Żyjący dzisiaj książę Bolko jest
owocem owej zakazanej miłości Clotildy i Bolka Konrada – najmłodszego syna Daisy. Bolko jest
więc jednocześnie wnukiem Daisy jako syn jej syna ale jest przecież synem Clotildy. Doskonała
zawiłość tych koneksji jest tak samo niepojęta jak pojęcie nieskończoności. Z opisanego
przypadku widać, że niełatwo być osobą młodą tak jak Bolko a niepraktycznie być kimś starym
tak jak Hans Heinrich XV. Zacny Bolesław Prus napisał, że stary mąż młodej kobiety podobny
jest do introligatora – oprawia książkę, którą czyta inny…ale czy musiał być nim jego syn…?

…popatrz żal mi tego, że straciłaś tak wiele radości, które miały być twoje bez żadnego wysiłku,
twoje tak jak promienie słoneczne, każdego dnia, tak jak wschody i zachody słońca, jak widok
ośnieżonych gór i odległych gwiazd na niebie.
To, że szczęścia nie znalazłaś w swoim życiu boli mnie, bo ono miało być twoje i do ciebie
powinno należeć zawsze.
To szczęście pragnę zastąpić ci bukietem kolorowych kwiatów a w nim gdy się weń wpatrzysz
odnajdziesz swoje szczęście…

Z jednej strony jest w Książu aura roztoczona przez słodką i piękną Daisy. Z drugiej strony tu
także zakodowane są ponure zdarzenia z lat wojny. Całość jest konglomeratem sprzeczności
i dotychczas nie rozwiązanych tajemnic a jednak to właśnie księżna pomagała mi i prowadziła
wskazując telepatycznie to co powinienem wiedzieć.

…to ty przywołałaś mnie do siebie…szłaś wtedy obok…wydało mi się, że słyszę twoje kroki,
wiedziałem gdzie powinienem przystanąć…wtedy rozglądałem się wierząc, że możesz
nadejść…tak się jednak nie stało…póżniej i tak ustaliłem dokładnie lokalizację tego to co składa
się na skrywaną od dawna największą książańską sekretność.

Czytelniku odkryj to co już dawno temu napisał Demokryt:

nie staraj się za wszelką cenę zrozumieć wszystkiego, bo wszystko stanie się
niezrozumiałe.

S.C.

Wersety zapisane kursywą oparłem o pomysły poetyckie, które odnalazłem jako
cząstkę swojego własnego świata zapisaną w witrynie Mar – Han.

Gdańsk, styczeń 2012

Pokój Księżnej Daisy w którym spędziła ostatnie dni swego życia (stan obecny)

 

Ponadto polecam zerknąć na blog poświęcony Księżnej Daisy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s