Photographer

Contests and exhibitions

Wystawka na Muflonach

Natrafiła mi się rewelacyjna okazja, aby stworzyć małą wystawkę w trakcie gali wręczenia Muflonów (nagrody dla najleprzych przedsiębiorstw regionu wałbrzyskiego). Ideą wystawy było pokazanie wszystkich pracowników i współpracowników tygodnika „Nowych Wiadomości Wałbrzyskich”. Efekt mojej pracy  zamieszczam poniżej…

P.S. Z racji mojej współpracy z redakcją poproszono mnie również o moje zdjęcie, więc zamieszczam je na końcu…

Reklamy

Debiutancki kalendarz

Tego dnia postanowiłem napisać o nieco wcześniej podarowanym na moje urodziny prezencie. 4 stycznia ukazał się w końcu kalendarz zawierający dokładnie 12 miesięcy z dokładnie dwunastoma zdjęciami. Moimi zdjęciami… Niemal przez cały grudzień (a raczej jego pierwszą połowę) w zawrotnym tempie miałem przeprowadzić sesje do owego kalendarza z dwunastoma wałbrzyskimi zawodnikami. Cholera ile mnie to momentami nerwów kosztowało, bo już pierwszego dnia dojeżdżając na pierwszą z dwóch sesji zgasł motor w moim samochodzie. Na szczęście dotarłem niemal w czasie na drugą sesję. Innym razem jeden zawodnik, trzykrotnie „podchodził” do sesji (zajęło to ponad tydzień) a sama sesja zajęła… ze trzy minuty! Ale najgorzej potoczyły się losy zdjęć zawodniczki startującej w zawodach jeździeckich. Po pierwsze moja miłość do koni nie jest nazbyt wielka a po drugie miewałem obawy co do zastosowania lamp błyskowych w towarzystwie tak wielkiego konia. No i przez mroczne wizje masakry kopytami na mojej osobie, udało mi się zrobić jedynie dwa mocno ograniczone możliwościami zdjęcia – notabene po drugim błyśnięciu flesza koń odmówił współpracy. Dlatego preferuję konie mechaniczne…

Zdjęcia w kalendarzu są mojego autorstwa i według mojego pomysłu. Sam kalendarz bardzo mi się podoba i choć nie jest to kalendarz Pirelli, to i tak będzie to mój debiut, który pozwolił mi naładować baterie do solidnego działania nad dalszymi projektami.

Z tego miejsca chciałem podziękować całej Redakcji tygodnika Nowe Wiadomości Wałbrzycha za umożliwienie mi stworzenia zdjęć do tego kalendarza i za przyczynienie się do jego powstania, bo bez Was nie mógłbym cieszyć się moim pierwszym tego typu wydawnictwem.


Otwarte Mistrzostwa Fotografii

Kilka tygodni temu moje trzy prace brały udział w konkursie fotograficznym organizowany przez Miejski Ośrodek Kultury w Olsztynie. Otwarte Mistrzostwa Fotografii, bo tak nazywa się ten coroczny konkurs, przyciągnęły bardzo dużą grupę fotografików, których prace stanowiły pełen wachlarz umiejętności fotograficznych. Niestety, moje prace nie osiągnęły większego sukcesu, lecz to akurat nie stanowi dla mnie większego problemu. Cóż, inaczej podszedłem do kwestii interpretacji idei owych mistrzostw. Absolutnie nie mam ani żalu do nikogo, ani też pretensji za taki stan rzeczy. Jedynie moje podejście do samych fotografii konkursowych nieco odbiegło od podejścia współuczestników, gdyż chciałem aby moje prace stały się dokładnym odzwierciedleniem moich fotograficznych umiejętności, pomysłowości, spostrzegawczości czy nawet cierpliwości. Pragnąłem aby moje prace były fotografiami „czystymi”, bez jakiejkolwiek obróbki – poprosiłem nawet aby w laboratorium podczas wywoływania nie wprowadzano żadnych, najmniejszych nawet poprawek. Chciałem, aby było to takie moje oddanie się zmysłowości fotografii analogowej, która jest dla mnie bardziej szlachetną fotografią niż dzisiejsza wszędobylska cyfrowa machineria fotograficzna. Bo fotografia analogowa ma duszę – ale to kwestia na inny temat…
Wróćmy jednak do moich konkursowych prac. Pierwsza fotografia zatytułowana „W świetle telebimu” zgłoszona do kategorii Architektura, to moje spojrzenie na olsztyński ratusz. Zdjęcie zrobione w marcowy wieczór, przy czułości ISO100, przesłonie f4 i czasie migawki wynoszącym 10 sekund. Co do tego zdjęcia miałem największe oczekiwania z całej konkursowej trójki, gdyż na to zdjęcie „polowałem” dokładnie rok. Przez cały rok planowałem i szukałem najlepszej kompozycji dla tegoż pomysłu. Na szczęście warunki atmosferyczne przypasowały jak ulał. Niby zdjęcie jak setki innych, ale ja wiem, że taką fotę ciężko zrobić. Śmieję się, że powinienem ogłosić konkurs na zrobienie dokładnie takiej samej fotografii. Niby nic wielkiego, ale jednak… Dla zainteresowanych chcących udowodnić mi, że to nie Pan tylko po prostu Pikuś jest – zapraszam (w tym celu mojej małej tajemnicy „jak to jest zrobione” nie wyjawię).
Drugie zdjęcie „Peak District” w kategorii Natura, to beznadziejnie źle dobrana nazwa. W chwili, gdy zdjęcia zdałem do MOKu uświadomiłem sobie, że tą fotkę zrobioną właśnie w górach Peak District w Anglii, powinienem był zatytułować „Las 2020” czy jakoś w ten sposób, co zupełnie mogło by zmienić przekaz tego obrazu. Cóż, człowiek myli się często…

Trzecia i zarazem ostatnia fotografia, to również mój mały pokłon w stronę fotografii analogowej a przy okazji jedno ze zdjęć, które niezbyt łatwo było wykonać. Pomimo tego, iż czas był stosunkowo krótki (chcąc uzyskać takie ziarno podbiłem czułość do ISO1600 i zdjąłem nieco światła o -2EV, ustawiłem w priorytecie przesłonę na f2,2 co w sumie dało czas „aż” 1/320s) zdjęcie wymagało „wstrzelenia” się w sytuację a ustawienie ostrości nie było zadaniem łatwym, gdyż jedynym źródłem światła była niewielka lampka nocna. Cóż, efekt możecie ocenić sami…

Pozdrawiam Krzysiek