Photographer

Posts tagged “Galeria Victoria

Motohalda 2012 and FMX

 

 

And at the end You can see video production with my video shots at:

Reklamy

Safe Driver Academy 2012 – Final

How do You think: You are safe driver or not? I suggest you take part in activities such as this. It can help You to be a better road user…


Muflony 2011



Rajdowe Spotkanie…

Ostatecznie udało mi się znaleźć chilę na podzielenie się odczuciami z niezwykłego przeżycia.

Pewnego jesiennego dnia w Wałbrzychu nastąpiło spotkanie prawdziwych Legend sportów motorowych. Obchody 90lecia Rajdu Polski (co moim zdaniem powinno mieć rangę co najmniej porównywalną do Kryterium Asów na Karowej), spowodowały, że w jednym czasie i jednym miejscu zgromadziła się grupa osób, które w sposób niezaprzeczalny wpłynęły na moją życiową pasję – rajdy samochodowe. Niestety, najważniejszej osoby w tym procesie już nie ma, ale bezapelacyjnie moim Numerem Jeden był i jest i będzie Marian Bublewicz.

Na tę imprezę czekałem od wielu dni. Naprawdę wyjątkowa okazja by po wielu latach stanąć blisko ludzi, którzy w dzieciństwie byli dla mnie prawdziwymi bohaterami. Lata osiemdziesiąte to okres mojego dzieciństwa, które oplatane było najwspanialszymi rajdowymi czasami: prawdziwe rajdówki, magiczne naklejki, piach, ryk i kierowcy, którzy panują nad tym wszystkim jadąc długim bokiem! Co za czasy!!

No i chwila, która wzruszyła mnie dość solidnie. Krzysztof Hołowczyc, Maciej Wisławski i ona! Zaniedbana, niemal zdewastowana Celica, przy której Najwspanialsza Załoga daje wywiad dla telewizji. Stomil Olsztyn Mobil 1 Rally Team. Moje pierwsze rajdowe foty, niepowtarzalna jazda Hołka mega bokami i Kormoran „przejechany” rowerem – nie polecam tej formy oglądania rajdów tym, którzy planują zobaczyć więcej niż jeden OS 🙂 Żal mi trochę, tej Toyoty bo już niedługo kolejna dawka konserwantu w postaci balsamu śniegowego…

A na dodatek, niezwykle miłym było, gdy swój człowiek wpada do mnie na chwilę, jadąc przez całą Polskę. Dzięki Holo!

Zapraszam do zerknięcia w małą galeryjkę z obchodów 90lecia Rajdu Polski w Wałbrzychu.

P.S. Zdjęć z Walimia nie posiadam, niestety…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Dirt Town Cup 2011 w Wałbrzychu

Dzisiejszą dawką zdjęć, którą wlepiam na blog, jest mały fotoreportaż z rewelacyjnej imprezy jaka miała miejsce na parkingach wałbrzyskiej galerii handlowej Victoria. Muszę przyznać, że owe zawody były nie tylko świetnie zorganizowane, arcyciekawe do fotografowania jakrównież w moim osobistym odczuciu były takim małym powrotem do dzieciństwa, kiedy to na swoim rasowym BMXie Shimano popełniałem krocie wszelakich ewolucji (bardziej lub mniej udanych). Muszę dodać, że wspominając moje „wyczynowe” jazdy mam na myśli okres, kiedy na DSFie pojawiało się dopiero skakanie z liną a rowerowy freestyle był pokazywany na satelicie jedynie w postaci małych klipów kręconych na ulicach Los Angeles czy innego New Yorka, gdzie już teraz zapwewne prawdziwi OldSchoolowcy, wykonywali tricki w asyście dziesiątek gapiów stojących do okoła.

Aż mnie znów kostki i łokcie bolały z tych wspomnień…

A wałbrzyska impreza? Jak dla mnie BOMBA!!


KJS z Jajem, czyli Wielkanocne ściganie w Wałbrzychu

W Lany Poniedziałek, Automobilklub Wałbrzyski zorganizował KJS o dość wyraźnej nazwie „Z Jajem”. Niestety, pogoda tego dnia (mocno śmingusowa) i kilka innych czynników uniemożliwiło mi „obfotografowanie” całej imprezy, lecz udało mi się udokumentować całe dwie próby. Z tego miejsca informuję, że gdyby któryś z zawodników miał ochotę dokonać zakupu swoich zdjęć to proszę o kontakt na kolowicz@o2.pl. 

Zasadniczo, moje przemyślenia na temat KJSów jest taki, iż pomimo tego że PZM likwiduje tę formę ścigania nie dając w zasadzie nic wzamian, to i tak niemal zawsze znajdzie się grupa ludzi, którzy tak bardzo kochają tę formę „wypoczynku”, gotowa ścigać się nawet w święta. A co w tym wszystkim mi się najbardziej podoba, to fakt iż w stosunku do końca lat ’90 pojazdy biorące udział w KJSach to w większości prawdziwe rajdówki. A takie pojazdy, aż miło pofotografować…



Ruszył moloch, czyli jak wyglądał szturm klientów na Galerię Victoria

Niebywałe! Z samego rana tłumy ludzi oblegało galerię, której pierwszy dzień pracy miał właśnie nadejść. Wstęgi, radość włodarzy i konfetti to jedynie kilkuminutowe „głośne otwarcie” tej pierwszej w Wałbrzychu prawdziwej maszynki do produkcji kolejnych słupków w bilansach przychodów. Tak patrząc na ten cały zgiełk emocji panujących w trakcie rozruchu tego kawałeczka globalnej wioski, przygniotłem się widokiem ludzi, którzy na pograniczu histerii penetrowali taki tam „sklepik nie dla idiotów”. Wyglądało to nie jak pierwszy dzień funkcjonowania tegoż sklepu, lecz ostatni w jego życiu! Kilkudziesięcio osobowe kolejki przy KAŻDEJ kasie! Ludzie niemal wyrywający sobie towar z rąk i przaładowani telewizorami klienci to szczerze mówiąc, nieczęsty widok…

Zasadniczo od dziś do kanonu wałbrzyskiej egzystencji miasta będzie klayczny spacerek po Victorii. Cieszy mnie to, bo taki mały lans (nawet przy braku jakiejkolwiek jego sensowaności) jest potrzebny, aby człowiek się choć raz wyprostował i włożył świąteczny niemal ciuszek. Bo to przecież rewia mody i bycie trendy jest na topie…

Cóż, lecz bez wątpienia miasto na tym skorzysta a kolejnym celem jest śródmiejski rynek – coby było gdzie solidne ravioli zjeść, kulturalnie piwka się napić no i czasem pomachać tyłkiem na parkiecie jakiegoś przyzwoitego klubu…

A Pan Prezydent pierwsze co zrobił (zresztą dokładnie to samo co ja), to skierował się na mały przegląd prasy do Empiku, na którym ja się delikatnie zawiodłem. Otóż, poza brakiem tapczanów mocno okrojone są również pozycje biznesowej lektury. A szkoda…