Photographer

Posts tagged “Zamek Książ

TVP will make another movie in Walbrzych

It will be production about that all war secrets in Walbrzych aera: Ksiaz Castle, Riese Complex and many more.

Reklamy

Atsuko Seta for Daisy in Ksiaz Castle

It was great pleasure to listen to Chopin performed byAtsuko Seta. Also it was opportunity to do some photos of great pianist…


Muflony 2011



„Zapach perfum księżnej Daisy w zamku Książ już nie istnieje”

Po raz kolejny na moim blogu zamieszczam tekst poświęcony jakże wspaniałej historii Księżnej Daisy, który w chwili rozpoczęcia procedur mających na celu utworzenie Instytutu Imienia Księżnej Daisy, jest w moim odczuciu idealnym by wskrzeszać to co przyćmione naleciałością upływającego czasu…
„Zapach perfum księżnej Daisy w zamku Książ ulotnił się bezpowrotnie”

O, tej wczesnej porze majowego poranka na delikatnie już nasłonecznionej ścianie sypialni
księżnej tańczyły łagodne igraszki refleksów świetlnych. Daisy obudziła się i miała wrażenie, że
tuż za zamkniętymi drzwiami słyszy czyjeś delikatne kroki i zastanawiała się kto to może być? A
może to służebna nie ma odwagi wejść aby przekazać jej poranną pocztę w której spodziewała
się wiadomości z ukochanego Newlands o rozkwitłych rododendronach i azaliach? Wczorajsza
partia brydża trwała do późnej pory nocnej i teraz księżna próbowała szukać sposobu na
odespanie chociażby jeszcze jednego a może dwóch kwadransów.
Teraz usłyszała wyraźnie szmery na zewnątrz i postanowiła wstać z wygodnego łoża. Dał się
słyszeć dźwięk dzwoneczka i do sypialni wsunęła się pokojówka. Tak jak to było umówione
z księżną Marta przyniosła jej poranny zestaw – dzbanuszek mokki, śmietankę, filiżankę i
makowego rogalika. Listy i depesze położyła obok na stoliku.
Księżna lubiła tę porę dnia, kochała tę porę roku a stojąc tuż obok przy oknie mogła z
zadowoleniem spoglądać z góry na kanion Pełcznicy i ogarniać wzrokiem okazałość drzew
pokrytych wiosennym listowiem. Daisy nie śpieszyła się, bo nie miała w dniu dzisiejszym
żadnych ku temu powodów. Teraz odczuwała niemal szczęście patrząc na pogodne, bezchmurne
niebo i oczekując na spełnienie radości skrytej w sercu.

…miłość przyszła chłodnym jeszcze porankiem zaraz po brzasku a ja zapisałem ją już w
koronach buków i kasztanowców, które widziałbym z tego okna przez które tyle razy wzywał cię
kiedyś świat. Oddychałbym twoim zapachem ale dziś nigdzie nie widzę ciebie. A tak chciałbym
dotknąć twych ust i odgadnąć jaki masz kolor oczu. Przenikam pamięć o tobie radosnym
myśleniem i posyłam ci ciepło promieni słońca, które jest ci tak potrzebne gdy odeszłaś
tam gdzie teraz jesteś. Dziwnie piękna i subtelna muzyka unosi mnie nad ziemią i przenika
mnie całego a moje myśli mkną pod nieboskłonem do Książa, dokładnie tam gdzie jesteś, w
pobliżu jest mi najlepiej gdyż tak blisko przystępują ku mnie wszystkie moje życiowe radości i
najpiękniejsze marzenia. Jestem pewien, że z pierwszym promieniem słońca, który zobaczę
dzisiaj dasz mi swoje pozdrowienie a patrząc na mnie obdarzysz uśmiechem…

Upływ czasu nigdy nie wymaże wydarzeń, które miały miejsce w okresie od schyłku XIX-go wieku
aż do początkowego okresu II-giej wojny światowej. Ten zwłaszcza dawniejszy okres powoli
zapadając w legendę pozostanie i tak niezapomniany gdzie trwa majestat majoratu Książa.
Bogactwa historii nie da się przecież ukryć. Ono odkładało się stopniowo i bez pośpiechu tak
jak coroczne przyrosty odłożone w słojach pni drzew. Wiem, że wszystko może być jeszcze
dodatkowo udokumentowane mimo upływu lat i dlatego żadnej oceny nie można sfałszować
opisem bylejakim albo zmyślonym. I tak właśnie oceniam potrzebę podsumowania całości
znanych i dostępnych mi przekazów słownych także pisemnych związanych z osobą księżnej
Daisy. Myślę, że mogę zająć się tą problematyką inaczej niż wielu autorów, którzy już opisali
miejsce i osoby w tym osobę księżnej. To właśnie postać Daisy stanowi iluminację historii
tamtych czasów. Podziwiam także miejsce i osoby towarzyszące opisowi, który tu przywołuję ale
to wszystko i tak stanowi jedynie tło.
Ten opis stanowi kontynuację moich wcześniejszych wpisów internetowych:
∗ Skarb i klejnot Dolnego Śląska,
∗ Daisy, przekwitłe rododendrony i wolne elektrony.
Teraz razem wziąwszy są to 3 integralne opowieści stanowiące spójną trylogię tematyczną.

Daisy urodziła się jakby za późno, osobiście myślę, że o wiele lat za późno niż powinna. W tych
wcześniejszych czasach gdy żyli: Maria Walewska i cesarz Napoleon Bonaparte oraz hrabia
d*Orgnano, comtessa Zofia de Witt, graf Finck von Finckenstein z Preussen Eylau, królowa
Louisa Oranje – Nassau, markiza Blanka de Paiva i Guido Henkel von Donnersmarck oraz Maria
Kalergis i wielcy twórcy tacy jak: Wolfgang Amadeusz Mozart i Fryderyk Szopen i wielu, wielu
innych…czas byłby przylegał akuratniej do wymarzonych radości księżnej Daisy.
W czasach późniejszych zabrakło cywilizacji ludzkiej nagromadzenia tylu wybitnych osobistości
naraz. Aczkolwiek w pobliskich Świebodzicach pojawili się wówczas kolejno czterej wybitni i
genialni obywatele, którzy czekają jeszcze na nagłośnienie swoich fantastycznych dokonań. Oni
to właśnie zasługują również na miano wielkich bohaterów nowych czasów. Wszyscy oni jak

również i Daisy uszlachetnili swoją obecnością tę wspaniałą epokę i jej piękne czasy. Były to
czasy bogate w znaczące zdarzenia i piękne karty formujących się wielkich przemian opisane
w podręcznikach historii, które uwarunkowały genezę i zaistnienie wielkiego postępu ludzkości
w wielu dziedzinach. Były to także czasy wirtuozerskich popisów muzycznych, przy blasku
pałacowych kandelabrów i zwierciadeł, muzyki przyjaznej rytmem salonowych pląsów gawota i
menuetów.
W tamtych właśnie czasach końca XVIII wieku pamiętamy i to, że równolegle dogorywała
państwowość wielkiej lecz upokorzonej i całkowicie chorej Rzeczypospolitej królewskiej,
magnackiej i szlacheckiej.
Dobrze wiemy, że nie mogło być inaczej…w stosunku do tego co określamy słusznym czyli
sprawiedliwym wyrokiem historii…

Daisy dożyła wszak do czasu brutalnej II-giej wojny światowej. Gdyby egzystowała w czasie
trwania starszej epoki dziejów jej żywot byłby dla niej znacznie spokojniejszy i bardziej wygodny
ze względu na kierowanie się wieloma zasadami, takimi, które zdołała wykształcić z wybornie
wyrafinowanym smakiem takimi jak:
łagodność i delikatność charakteru, życzliwość i nienaganność manier, błyskotliwe poczucie
humoru i elegancję, beztroską wytworność konwersacji towarzyskich i lekkość poruszanych
tematów, naturalność, dbałość o wieloletnie utrzymywanie paranteli towarzyskich i umiejętność
podtrzymywania: rodzinnego prestiżu oraz utrwalanie przyjaznych
koneksji ze sferą
arystokratów, wreszcie wykształciła w sobie słabość do posiadania biżuterii oraz najbardziej
wytwornych kreacji.
A ona była stworzona do wygód i dobrobytu a także do odbierania uprzejmości otoczenia do
czego ją przyzwyczajono jeszcze przed okresem gdy została księżną.

…w moich snach przychodzisz jak wiosna. Pachniesz lasem i wodą źródlaną. Chyba wzięłaś z
sobą to co najcenniejsze z Ma Fantaisie i ze Schwarzgraben… Chciałbym wypowiedzieć ci słowo
na które tak długo czekasz. Wpatruję się w przestrzeń bliskiego krajobrazu i czekam na ciebie,
cały drżę myśląc, że możesz nadejść ale nie wiesz o tym, że nie mogę ci przekazać tego jak
bardzo mnie onieśmielasz…

Nieco inaczej przedstawia się epoka przełomu wieków XIX/XX, w której odnotowano wiele
nowych wynalazków choćby takich jak: samochody, wykorzystanie energii elektrycznej, produkcję
żarówek, radio, fonografia, parowce i parowozy, telegraf i telefon, aparaty fotograficzne, rowery i
motocykle, maszyny do szycia.
Od tej pory rozpoczęto ulepszanie wynalazków i ich racjonalizację prowadzącą do globalnego
podniesienia poziomu życia.
Pojawiły się ulepszenia w różnych dziedzinach, które stopniowo ogarniały coraz szersze
horyzonty i zaistniały możliwości poprawy egzystencji całych narodów gdy wyprodukowano:
szczepionki medyczne, samoloty, łodzie podwodne i okręty wojenne, wygodne arterie
komunikacyjne, drapacze chmur, nawozy sztuczne i maszyny rolnicze, opisano nowe teorie
naukowe etc. Nastąpiły też wielkoskalowe działania wojsk na frontach I-ej wojny światowej a
niektóre ze zmian przyniosły istotne zmiany przebiegu dotychczasowych granic państwowych.
Mniej więcej do ok. 1915r. trwała jeszcze belle epoque i z wielkim animuszem wyprawiano tak
wielkie imprezy jak wykwintne bale…Zaraz później ten zanikający etap dziejów i jego wybryki
nazwano fin de siclem dla upamiętnienia niezwykłych walorów epoki tak bardzo upiększających
obyczaje i czas, który mijał bezpowrotnie i zamykał piękno przemijających dziejów tak jak
wspanialy seans filmowy.
Daisy miała upodobania muzyczne i nawet szkoliła swój głos w Paryżu u sławnego Jana Reszke.
Później fundusze uzyskane ze swoich recitali przeznaczała na cele charytatywne. Z pewnością
interesowały ją piękne kompozycje operetkowe J.J.Straussów, J.Offenbacha, F.Lehara,
I.Kalmana ale wiadomo też, że w Szczawnie dała publiczny występ oparty o kompozycje
Richarda Wagnera.

Zastanawiając się nad wieloma fenomenami, które towarzyszyły życiu księżnej Daisy widzę, że
znaczną rolę odegrały wyjątkowe przypadki. Jej dzieciństwo było jak kolorowy sen i przeminęło
w świecie kolorowych ogrodów Ruthin i nadmorskiego Newlands gdzie od niepamiętnych lat
corocznie rozkwitała potęga kwietna rododendronów i róż oraz błogość wynikająca ze stanu

wysokiego pochodzenia rodu Cornwallis – West. Wraz z siostrą Shelagh – obie wiedziały, że
w oczach opinii publicznej będą postrzegane jako arystokratki przeznaczone do zamążpójścia
wyłącznie w obrębie swojej sfery. Tak też się stało gdy zdecydowaly o swoich mężach. Kto
mógłby wówczas przypuszczać, że nieskazitelnie eleganckie maniery pięknej Daisy tuszowały
fatalny stan rodzinnych finansów? Możliwości finansowe rodziny były wstydliwie kiepskie.
Dobrze się stało dla Daisy, że królowa Wiktoria z następcą tronu Edwardem pewnego dnia
ujrzeli całującą się Daisy z von Hochbergiem. Pocałunek ten i sytuacja pary w tak odosobnionym
miejscu – wywołały przymusowy rozwój zdarzeń prowadzący do nieuchronnego mariażu pary bez
szwanku dla panny. Gdyby nie doszło do ślubu – Daisy utraciłaby posiadaną świetną reputację
jako panna na wydaniu. Pytanie jednak nasuwa wątpliwości czy Daisy w wieku 17 lat była
zakochana w Hansie Heinrichu XV? Zdaje się, że bardziej oczarowały ją prezenty otrzymane
dotąd od starającego się o jej rękę księcia i wizja posiadania niezmiernie wielkiego bogactwa i
oparcie o stabilną przyszłość zakochanego kandytata na męża.

Tradycje dotyczące sfery obyczajowej w Anglii wymagały w tamtych czasach corocznego
zaprezentowania się młodych arystokratów wchodzących „w życie” w balu otwierającym sezon.
Daisy uczestniczyła w takiej uroczystości u progu 1891r. i wykorzystała szansę zaprezentowania
urody i posiadanych manier dobrze urodzonym kawalerom. Książę von Pless i jednocześnie
hrabia von Hochberg okazał się wytrwałym myśliwym dla wdzięków pięknej Daisy. Wtedy też
okazało się, że został oceniony jako świetna partia zgodnie z maksymą „mężczyźni polują
a kobiety łowią”. Ślub arystokratycznej pary odbył się w dniu 8.XII.1891r. w Westminsterze.
Ceremonia weselna została ulokowana przy Portman Square w pałacu księżnej Aleksandry
Dołgorukiej z rodziny skoligaconej od dawna z carami Rosji a wydatki zarówno na wyprawę
ślubną wybranki jak również za uroczystości weselne pokrył wielkopańskim gestem Hans
Heinrich XV. Co ciekawe sławna królowa Wiktoria jako głowa kościoła anglikańskiego osobiście
udzieliła błogosławieństwa młodej parze.

Oto lista wielu powodów do radości Daisy po przyjeździe do zamku Książ:
odczuwanie prestiżu z należenia do szacownej rodziny księcia Hansa Heinricha XV,
uroczyste powitanie wzdłuż trasy przejazdu z dworca w Świebodzicach do Książa,
wielkość i wspaniałość oraz przepych książęcej rezydencji,
cudowna okazałość przyrody otaczającej sąsiedztwo zamku,
widok upajającego piękna kanionu rzeki Pełcznicy z okien własnego apartamentu,
wspaniałe, wielkoksiążęce bogactwo wystroju wewnątrz zamku,
nawiązanie sympatycznego kontaktu z Vaterem – teściem Hansem Heinrichem XI,
przestronność i wygoda użytkowych pomieszczeń zamkowych,
luksus psychiczny i prognoza braku życiowych trosk i kłopotów,
zabezpieczenie bogactwa i stabilność egzystencji na poziomie wielkopańskim,
detaliczne zadbanie o opiekę i dyspozycyjność osób służebnych,
możliwość zaprzyjaźnienia z wizytującymi członkami rodów arystokratycznych.
Oto lista negatywów zauważonych przez Daisy:
brak łazienek w zamku,
brak ukochanych rododendronów,
konieczność przebudowy zamku,
nadmierna, znacznie zawyżona ilość służby,
nieuzasadnione szastanie funduszami i rozdęcie kosztów utrzymania zamku,
męcząca nadopiekuńczość służby w zamku i dragonów towarzyszących księżnej w pobliskich
plenerach,
męczący i nudny protokół ceremonii zamkowych,
sztywna i pozbawiona fantazji etykieta panujących obyczajów,
całkowity brak prywatności i brak możliwości samodzielnego decydowania o swoich sprawach
ważnych życiowo.

…zajmuję się historią aby być bliżej ciebie, moje serce wyrywa się bo, chce być bliżej ciebie.
Moje słowa chcą stworzyć obraz radości takiej jak na widok pierwszych ledwo rozkwitłych
zielonych listeczków a ja przyniosę ci jeszcze wiosenne kwiaty i trawy z łąki z pobliża Stawu
Poleśnickiego tylko dlatego, że tam stąpałaś bosą stopą i wiem, że wtedy byłaś bardzo
szczęśliwa…pamięć tamtych dni przyniesie ci radość…

W podróż poślubną młoda para pojechała do Paryża skąd po jednym miesiącu przyjechali do
Pszczyny. Być może rok 1891 był jednym z najbardziej szczęśliwych w życiu Daisy. Księżna
nie zapałała sympatią do Pszczyny aczkolwiek zachwycił ją domek myśliwski w Promnicach
i z zadowoleniem przyjęła decyzję, że zamieszka w zamku Książ. Dalszy okres po ślubie
upłynął małżonkom na intensywnym podróżowaniu i wówczas m.inn. popłynęli do Egiptu. Wtedy
przywiozła perły wyłowione w Morzu Czerwonym z których nanizano sławny i do dzisiejszego
dnia budzący wielkie emocjonalne zainteresowanie – naszyjnik z pereł o długości 6m. Naszyjnik
ów, kosztował życie nurkującego chłopca arabskiego, który utopił się w morzu. Został jak
przeczuwamy później podzielony na kilka części i Daisy wyprzedawała go stopniowo pod koniec
życia aby mieć środki na utrzymanie. Czy jednak chociażby jeden z odcinków tego naszyjnika
miała jeszcze do końca życia w swoim apartamencie w Wałbrzychu? Nie – to raczej wątpliwe,
on został najprawdopodobniej sprzedany w schyłkowym okresie zamieszkiwania w Książu
poprzedzającym przymusową deportację księżnej do Wałbrzycha.

Ostatni etap życia Daisy po śmierci jej eks – męża Hansa Heinricha XV był bardzo
trudny ponieważ nikt już nie wypłacał jej żadnych apanaży i księżna żyła dość
ubogo…pogodzona z przesłaniem, że to wynik działania klątwy za śmierć owego nurka w
m.Czerwonym…Pomieszkiwała jeszcze w Ma Fantaisie gdzie stworzyła akceptowaną przez
siebie dziewiczą i przyjazną rzeczywistość przyrody. Wkrótce sprzedała jeszcze swoją posiadłość
La Napoule na Riwierze ale to jeszcze było mało gdyż sukcesywnie wyprzedawała także
rozmaite bibeloty w tym m.inn. 2 a może nawet 3 sztuki legendarnych jajek Fabergea i osobiste
przedmioty znajdujące się w zamku nad czym dzisiaj można jedynie tylko ubolewać. Pozbyła się
wszystkiego co było dla niej pamiątką drogą dla serca i osobistą własnością …aby egzystować…
To był wynik braku zainteresowania synów losem matki, która musiała sobie radzić w taki sposób
aby przeżyć…W chwilach pozornego i krótkotrwałego zabezpieczenia stanu finansów może
dostrzegała piękno otaczającego parku i widok kanionu rzeki Pełcznicy, który ja określam jako
jeden z najwspanialszych krajobrazów w Polsce.
Od tamtej pory zapach perfum księżnej Daisy ulotnił się z zamku Książ bezpowrotnie.
Daisy zdawała sobie sprawę, że jej życie upływa pod znakiem przykrej egzystencji nad skrajem
przepaści do której musiała przywyknąć samotnym sercem…

Te fakty zdają się potwierdzać przekonanie, że temu w życiu będzie dobrze kto ma pieniądze…
ale tylko do czasu gdy suma wydatków pozostanie niższa od przyrostu dochodów. Wiemy
jednak, że księżna nie posiadała żadnego źródła przychodów…do pewnego czasu żyła jedynie
z łaski swego byłego męża. Dlatego etap wałbrzyski był pozbawiony cech dobrobytu w takim
stopniu, że momentami był to dla Daisy okres bez wszelkich luksusów i zdążyła poznać
niedostatki takie jak chłód i brak wygód. Istniał smutek żenującego oczekiwania na poprawę
zdrowia, na jakikolwiek optymizm i radości, których nie było, bo być w tych warunkach nie mogło.
Daisy chorowała i cierpiała prawdopodobnie na stwardnienie rozsiane a także na niewydolny
układ krążenia. Straciła możliwość samodzielnego poruszania się a na terenie nieruchomości
Czetritzów poruszała się na wózku inwalidzkim. Zdaje się, że miała świadomość zbliżania się do
nieuchronnego kresu swego życia…
W takich warunkach następnego dnia po dniu urodzin to jest w dniu 29.VI.1943r. zmarła w
całkowitej samotności w Wałbrzychu pozostawiając jedynie swoją powiernicę i opiekunkę – Dolly.

Szereg wątków z życia księżnej opuściłem tu celowo nie chcąc powtarzać tego co już wiemy
o Daisy z różnych źródeł. Snuję jednak porównania losu Daisy ze sławnymi pięknościami
powszechnie znanymi w swoich czasach gdy brylowały w najbardziej eleganckich salonach
europejskich. Mam tu na myśli comtessę Zofię de Witt (późniejszą Potocką) i Blankę de
Paiva. Obie jakże inaczej postępując osiągnęły jednak rozgłos porównywalny z powszechnym
podziwem dla Daisy…
Zofia i Blanka roztoczyły wokół siebie aurę niezwykłego podziwu otoczenia, którą podkreślała ich
niezwykła uroda, bogactwo i inteligencja. Wówczas to gdy ich piękno potrafiło rozpalać zmysły
adorujących mężczyzn odnotowano przedziwne przypadki.
W Warszawie na dworze króla St.Augusta Poniatowskiego mężczyźni otoczyli Zofię zwartym
kołem a inni wchodzili na stoły i stołki by móc ją lepiej widzieć i podziwiać…wszyscy zgromadzeni

nie mogli oderwać wzroku od pięknej Bitynki, która jedynie dla kaprysu zaspokoiła swoją
próżność krótkotrwałym byciem kochanką króla…później mogła mieć na wyłączność serca wielu
książąt i królów ale życie okazało się przewrotne skoro żyla później skandalicznie w kazirodczym
związku z pasierbem Szczęsnym Jerzym Potockim…
Natomiast fascynująca i zręczna Blanka de Paiva największa w Europie kurtyzana tamtych lat
potrafiła z iście paryskim wdziękiem omotać arcybogatego i młodszego od niej o 11 lat księcia
Guido Henkela von Donnermarcka, który zbudował dla niej pałac w Świerklańcu. Tylko on mógł
konkurować bogactwem z rodziną von Pless. Para małżonków obdarzyła się wzajemnie wielkim
uczuciem miłości. Po śmierci Blanki jej mąż postanowił szukać szczęścia ze znacznie młodszą
kobietą z kraju w którym zamieszkiwała wcześniej Blanka ale szczęścia już nie znalazł…bo, nikt
nie może uciec od swego przeznaczenia…
Na tle tych wielkich historycznych osobowości należy ocenić, że Daisy była kobietą
nieskazitelnych zasad a jednocześnie spostrzegamy, że coraz bardziej pogrążała w nicości
swoją urodę i zdrowie. Być może będąc kobietą adorowaną i dojrzałą do emocji wzbudzających
wielkie uczucia widywała się cesarzem Wilhelmem II i księciem Lichnowskym. Daisy znała patent
utrzymywania wieloletnich przyjaźni z wartościowymi partnerami opierając znajomość jedynie
na poziomie towarzyskim. Zazdrosny książę mniemał, że Daisy zdradza go…i to też był powód,
że zażądał rozwodu. W rzeczywistości poznał znacznie młodszą od Daisy piękną arystokratkę
hiszpańską Clotildę y Candamo i los księżnej liczącej wówczas niemal 50 lat został przesądzony
na korzyść młodszej i bardziej pociągającej konkurentki. Hans Heinrich XV nie przypuszczał, że
poślubiając Clotildę zapoczątkował osobisty dramat i wielki skandal ponieważ wybranka uwiodła
jego najmłodszego syna i została jego żoną na jego żądanie… Żyjący dzisiaj książę Bolko jest
owocem owej zakazanej miłości Clotildy i Bolka Konrada – najmłodszego syna Daisy. Bolko jest
więc jednocześnie wnukiem Daisy jako syn jej syna ale jest przecież synem Clotildy. Doskonała
zawiłość tych koneksji jest tak samo niepojęta jak pojęcie nieskończoności. Z opisanego
przypadku widać, że niełatwo być osobą młodą tak jak Bolko a niepraktycznie być kimś starym
tak jak Hans Heinrich XV. Zacny Bolesław Prus napisał, że stary mąż młodej kobiety podobny
jest do introligatora – oprawia książkę, którą czyta inny…ale czy musiał być nim jego syn…?

…popatrz żal mi tego, że straciłaś tak wiele radości, które miały być twoje bez żadnego wysiłku,
twoje tak jak promienie słoneczne, każdego dnia, tak jak wschody i zachody słońca, jak widok
ośnieżonych gór i odległych gwiazd na niebie.
To, że szczęścia nie znalazłaś w swoim życiu boli mnie, bo ono miało być twoje i do ciebie
powinno należeć zawsze.
To szczęście pragnę zastąpić ci bukietem kolorowych kwiatów a w nim gdy się weń wpatrzysz
odnajdziesz swoje szczęście…

Z jednej strony jest w Książu aura roztoczona przez słodką i piękną Daisy. Z drugiej strony tu
także zakodowane są ponure zdarzenia z lat wojny. Całość jest konglomeratem sprzeczności
i dotychczas nie rozwiązanych tajemnic a jednak to właśnie księżna pomagała mi i prowadziła
wskazując telepatycznie to co powinienem wiedzieć.

…to ty przywołałaś mnie do siebie…szłaś wtedy obok…wydało mi się, że słyszę twoje kroki,
wiedziałem gdzie powinienem przystanąć…wtedy rozglądałem się wierząc, że możesz
nadejść…tak się jednak nie stało…póżniej i tak ustaliłem dokładnie lokalizację tego to co składa
się na skrywaną od dawna największą książańską sekretność.

Czytelniku odkryj to co już dawno temu napisał Demokryt:

nie staraj się za wszelką cenę zrozumieć wszystkiego, bo wszystko stanie się
niezrozumiałe.

S.C.

Wersety zapisane kursywą oparłem o pomysły poetyckie, które odnalazłem jako
cząstkę swojego własnego świata zapisaną w witrynie Mar – Han.

Gdańsk, styczeń 2012

Pokój Księżnej Daisy w którym spędziła ostatnie dni swego życia (stan obecny)

 

Ponadto polecam zerknąć na blog poświęcony Księżnej Daisy.


Rudeness in the salons

How in polish conditions looks cooperation between organizers exclusive event and journalists (who must show that event as gorgeous salon party). It was look like this:

And below I want to show room for press with water and nothing else. Sometimes I can’t understand why the differences are so big…


But the worst thing was this feeling, that we (photographers most of all) were like insects running between aristocratic legs…


SKARB I KLEJNOT DOLNEGO ŚLĄSKA KSIĘŻNA DAISY VON PLESS

Tajemnice Zamku Książ, niczym bumerang wracają ku mej osobie. Już po raz drugi pozwalam sobie na zamieszczenie tekstu, który nie był pisany moim piórem. Niemniej jednak wszystko to, co tyczy się zamku i jego tajemnic, interesuje mnie nader mocno, więc z ogromną przyjemnością zamieszczam poniższe słowa…
Mam już sporo lat a jednak wiele z nich (naturalnie z przerwami) poświęciłem myślom o księżnej Marii Teresie Olivii Cornwallis – West von Pless zu Furstenstein von Hochberg (28.VI.1873 Ruthin – 29.VI.1943 Waldenburg/Wałbrzych) zwanej Daisy.
Była angielską arystokratką a w wieku 18 lat poślubiła w Londynie z błogosławieństwem królowej Wiktorii w dniu 8.XII.1891r. niemieckiego magnata finansowego księcia Hansa Heinricha XV von Hochberga (23.IV.1861r. Pszczyna – 31.I.1938r. hotel Ritz, Paryż).
Była wybitną osobistością tamtych lat na przełomie wieków XIX i XX a jej życie otacza do dziś legenda posiadania wielkiego bogactwa, anturażu subtelnych przyjemności słodkiego i niczym nie zakłóconego życia, luksusów fin de sicle‘u oraz osobistego czaru i wspaniałej urody. Te przymioty splatają się w jedną całość dla tych, którzy znają tło towarzyszące jej życiu – pałac w Pszczynie i zamek w Książu…i nie tylko ponieważ smak piwa tyskiego jest również książęcy bowiem ten browar był własnością rodziny von Pless – a Pless to właśnie ówczesna nazwa Pszczyny… Jej mąż był dziedzicem takich fortun jak m.inn. lasy i kopalnie węgla a później sprzedanego za bezcen sławnego Grand Hotelu w Szczawnie-Zdroju (Bad Salzbrunn,1910r.), który był pierwowzorem Grand Hotelu w Sopocie co było przyczyną ówczesnego skandalu i pomówienia o plagiat w który zamieszany został szacowny profesor a później rektor Politechniki Gdańskiej zacny i zasłużony wielce dla Gdańska i Sopotu prof. Otto Kloeppel.
Do zamku Książ Daisy przyjechała po raz pierwszy z mężem w dniu 5.VII.1892r. Dała się poznać jako osoba potrafiąca pochylić się z troską nad ludźmi, których dotknął zły los i okazywała im bezmiar pomocy. Życie Daisy urzekło wielu ludzi zamieszkałych obecnie w malowniczych okolicach Dolnego Śląska i w takich miastach jak Wałbrzych, Świdnica oraz książęce: Szczawno – Zdrój i Świebodzice i inn. Daisy o, której wiadomo po dziś, że należała do najświetniejszego towarzystwa tamtych lat posiadała także i inny ciekawy rys charakteru – potrafiła przez wiele lat darzyć stałą, serdeczną sympatią tych z którymi przestawała a byli to nawet władcy państw z którymi utrzymywała przyjazne związki towarzyskie. Jej życie było tak błyskotliwe jak brylantowy połysk klejnotów, którymi otaczano ją za życia a za taki sposób bycia uwielbiała ją socjeta najprzedniejszej marki oraz najbliżsi przyjaciele głów koronowanych. W 1916r. wymieniana była jako kandydatka na królową Polski….
Kres jej szczęściu osobistemu położył kryzys małżeński, który stał się przyczyną ustawicznego narastania kłopotów osobistych i finansowych oraz trudności w małżeństwie z mężem oraz późniejszy rozwód orzeczony 25.X.1922r. w Berlinie. Zmienił się wtedy jej dotychczasowy status i chociaż wprawdzie nadal była księżną ale nie posiadała już większych dochodów a jedynie apanaże przekazywane przez ex-męża. Nową wybranką starego księcia stała się jak to w bajkach bywa prześliczna i młoda arystokratka hiszpańska Clotilda Gonzales y Candamo od której książę był starszy o 37 lat! Ta dama była w wieku synów dotychczasowej pary książęcej co przyniosło brzemienny romans z pasierbem Bolkiem… Były mąż okazał się człowiekiem przyzwoitym i sukcesywnie przekazywał Daisy apanaże, które stanowiły odtąd jedyną podstawę jej życiowej egzystencji. Próbowała odzyskać spokój w Monachium gdzie zamieszkała przez jakiś czas w okazałej rezydencji przy Ismaninger Str.95 a później wynik uzgodnień z rodziną von Hochberg wskazał jako jej miejsce w zamek Książ (Furnstenstein) gdzie zamieszkała od kwietnia 1935r. w południowej oficynie budynku bramnego. Zbliżała się II wojna światowa a zamek w Książu popadł już wcześniej w stan niewypłacalności na skutek przeinwestowania rozbudowy zamku, rozdętą liczebność służby książęcej i niemałe koszty jego utrzymania. To jeszcze nie były główne przyczyny upadku rodowej siedziby książęcej ale apetyty generalicji Hitlera były oczywiste gdyż zamek miał stać się rezydencją elity hitlerowskiej. Wiosną 1941r. zmuszono Daisy do przeprowadzki a wyposażenie zamku pozostało nietknięte i stąd wyruszyła w swą ostatnią życiową drogę do nieruchomości pałacowych Czettritzów przy ul.Zamkowej 43 (Friedlander Str.) w Wałbrzychu. Tam zmarła nazajutrz po 70 – tych urodzinach w dniu 29.VI.1943r.

MUSIAŁEM ODNALEŹĆ KSIĘŻNĄ DAISY
Zastanawiam się dlaczego księżna potrafiła tak bardzo zaabsorbować mnie dotychczas i to od wielu lat…W dniu 1.IX.2010r. kiedy podjąłem postanowienie odszukania mogiły Daisy czułem się tak jak uczestnik akcji powieści Edgara Allana Poe i teraz już wiem, że chyba byłem wybraną przez nią osobą do spełnienia sekretnej misji odnalezienia miejsca jej tymczasowego pochówku – na jej życzenie. Dlaczego tę rolę Daisy powierzyła właśnie mnie? Może dlatego, że w kilka lat po opuszczeniu Książa przez księżną moja rodzina zamieszkała w pobliżu jej ostatniej siedziby na terenie zamku? Wydaje mi się, że ona wiedziała o mojej wieloletniej fascynacji jej osobą mimo, że Ona nie żyje już od 67 lat. Ja jestem również od dawna także entuzjastą zamku i plenerów jego otoczenia. Przed tegorocznym wyjazdem z Gdańska wielu znajomym zapowiedziałem odnalezienie miejsca pochówku księżnej.
To dziwne gdy zważy się, że wszyscy spośród dotychczasowych poszukiwaczy, którzy zamieszkują w tych okolicach strawili bezowocnie ponad 60 lat na eksploracji i chęci odszukania grobu Daisy! Tak się składa, że jestem geologiem i potrafię dokonywać rozmaitych obserwacji w terenie, obserwacji niedostępnych dla zwykłych laików a ponadto odkryłem w sobie od kilku lat zdolności wizjonerskie polegające na umiejętności wzbudzania rewersyjnych emanacji astralnych (moja własna metoda sprawdzona w praktyce zawodowej). Dzięki temu już wcześniej mogłem szukać w ziemi wszystkiego co kiedyś miało związek z życiem. Tak postępowałem w Goryniu k.Kisielic gdzie przed kilkoma laty dokonano straszliwej zbrodni i ukryto poćwiartowane zwłoki 2 mężczyzn. Podobnie postąpiłem w br. wskazując miejsca pochówku więźniów podobozu KL Stutthof w Gdańsku – Kokoszkach. Udało mi się dzięki ww metodzie zlokalizować miejsce zatonięcia statku Wilhelm Gustloff o, którym dowiedziałem się, że w jego lukach złożono ocalone przed pożarem skrzynie z pewnym niezwykle cennym ładunkiem…

ZDARZENIA, POSTANOWIENIE I INTUICJA
Ale pora wrócić do pamiętnego dnia kiedy rano 1.IX.2010r. wyjechałem ze Szczawna – Zdroju autobusem nr 18 i po pewnej chwili musiałem wysiąść z niego mimo iż jadąc jeszcze dalej tak jak zamierzałem miałem przesiąść się do autobusu nr 8. Lecz moja głowa wcześniej niż się tego spodziewałem niespodziewanie przekazała rozkaz moim nogom… i wysiadłem wcześniej czego nawet żałowałem po chwili gdy ten autobus już ruszył z przystanku. Chwilę tę pamiętam jako silny wewnętrzny nakaz aby dojść do pobliskiego cmentarza obok kościoła św.Anny w Szczawienku (Nieder Salzbrunn).
Tym razem odkryłem, że kolejnym miejscem pochówku Daisy był grób pewnej rodziny na miejscowym cmentarzu, która znała księżną za życia i była zobligowana więzami wieloletniej przyjaźni do tymczasowego ukrycia jej szczątków. Tego zdarzenia, które miało miejsce w przeszłości jestem całkowicie pewien. W pobliżu kościoła odnalazłem grób weterana wielu bitew napoleońskich gen.Benedykta Józefa Łączyńskiego (1779 – 9.VIII.1820r.) brata sławnej miłości Napoleona – Marii Walewskiej (7.XII.1786 Brodne k.Łowicza -11.XII.1817r. Paryż), który zmarł podczas kuracji w Bad Salzbrunn. Wziął udział w Insurekcji Kościuszkowskiej, przeszedł szlak Legionów Polskich we Włoszech, 1806r. – zorganizował batalion piechoty w Łowiczu. W 1807r. odznaczony orderem francuskiej Legii Honorowej. Brał udział w bitwach: 1809r. – pod Raszynem (odznaczony orderem Virtuti Militari). Z odwrotu z Rosji w strasznych warunkach polowych w 1812r. wrócił z odmrożonymi kończynami i schorowanym podbrzuszem, cierpiał na artretyzm i kamicę nerkową. Jednak nie porzucił walk z wrogami ojczyzny i wziął udział w bitwach 1813r.m.inn. – pod Lutzen, La Fere Champenoise 1814r. gdzie został ranny i dostał się do niewoli pruskiej z której został zwolniony na skutek interwencji… cara Aleksandra I.
Generał w służbie dla Rzeczypospolitej a później dla Księstwa Warszawskiego oddał najlepsze lata a zdrowie poświęcil ojczyźnie. Żył tylko 41 lat a jego życie pozostaje nadal piękną lekcją patriotyzmu. Ciekawostką jest fakt, że w okresie wczesnej młodości nasz bohater wraz z bratem i siostrą Marią w okresie 1795-1801r. edukowany był przez guwernera, którym był ojciec Fryderyka Chopina – Mikołaj. Godzi się wspomnieć, że Maria w wieku 18 lat została zmuszona do małżeństwa w I.1805r. ze starszym od siebie o… 56 lat szambelanem królewskim Anastazym(Atanazym) Colonna – Walewskim z Walewic m.inn. w wyniku usilnych namów ze strony matki i starszego brata Benedykta Józefa. Małżeństwo to przetrwało jedynie 7lat. Po powrocie Walewskich z podróży poślubnej do Włoch urodził się syn – Antoni Bazyli (13.VI.1805). Nie dziwi mnie z tych względów podjęcie przez Marię romansu z Napoleonem Bonaparte, którego poznała na balu w zamku warszawskim w styczniu 1807r. Znajomość owa była także oczekiwaniem przez patriotów Polaków na cud wskrzeszenia przez Napoleona niepodległości Rzeczpospolitej za sprawą jego zauroczenia Marią…Wszak Napoleon Bonaparte na mocy traktatów w Tylży (5 i 7.VII.1807) doprowadził do powstania Księstwa Warszawskiego. W 1809r. zaprosił Marię do pobytu w pałacu Schonbrunn w Wiedniu… Owocem romansu był syn Aleksander Florian Józef ur. w 4.V.1810r. obdarowany dwa lata później nadaniem przez ojca zyskownej nieruchomości ziemskiej i tytułem hrabiego. Wówczas to Maria otrzymała w prezencie od cesarza pałacyk w Paryżu. Z tym synkiem i z drugim bratem Teodorem spotkała się z Napoleonem na Elbie składając mu 3-dniową wizytę we wrześniu 1814r. gdy miała 28 lat kiedy to wcześniej cesarz abdykował. W 1815r. niedawni kochankowie spotkali się za rok ponownie w Paryżu w okresie „100 dni” po ucieczce cesarza z Elby lecz jeszcze przed jego deportacją na wyspę św.Heleny w 1815r. i to był kres zażyłości obojga. W dniu 7.IX.1816r.poślubiła w Brukseli hrabiego d*Ornano – marszałka Francji i kuzyna Napoleona z którym jako tytularna hrabina przeżyła w Liege zaledwie 1 rok i 4 m-ce! Maria będąca w pełni rozkwitu wspaniałej urody mając zaledwie 31 lat powiła trzeciego syna Rudolfa-Augusta (9.VI.1817) i wkrótce niespodziewanie zgasła 11.XII.1817r. (podobnie jak jej brat na skutek ataku kamicy nerkowej). Serce jej pozostało na cmentarzu Per Lachaise w Paryżu w grobowcu męża a trumnę z jej zwłokami zawieziono do kościoła parafialnego w Kiernozi gdzie spoczywa do czasów obecnych.
Po przypomnieniu tej niebanalnej historii obojga rodzeństwa ponownie otrzymałem wiadome dla siebie wezwanie i udałem się samochodem przybyłych znajomych do całkowicie innego pleneru.
Najpierw chciałem pojechać do niedalekich Świebodzic gdzie istnieje niewielka i spolonizowana już nekropolia przy ul.Wałbrzyskiej, póżniej do parku w Książu dalej do dzikiego pleneru otaczającego jeziorko Daisy i następnie do palmiarni w Lubiechowie a na koniec do nieruchomości willowej w Wałbrzychu przy ul. Moniuszki 43. Pod szczególną uwagę wziąłem także ciekawy rejon ulubionej samotni księżnej zwany Ma Fantaisie. Ta kolejność o, ile pamiętam była inna od podanej w tekście ale dodam jedynie, że w jednym z ww miejsc odczułem magiczną siłę przyciągania mnie aż do miejsca lokalizacji pochówku Daisy. Czytelnik wybaczy mi sekretność prawdziwego opisu i staranne zatarcie prawdziwości zdarzenia co było skutkiem silnego przeżywania emocji… Dodatkowe informacje zdarzeń zawierają notatki mailowe w formie przypisów m.inn. [Willa księżnej Daisy von Pless], [Pomnik dla Daisy ].
Wiem także i to, że później do tego miejsca doprowadziły mnie same nogi…i głowa, która otrzymywała silne impulsy wzbudzonych emanacji astralnych. Te impulsy jak pamiętam zawierały potwierdzenie mego przypuszczenia, że to ja miałem być tą osobą, mającą odszukać miejsce pochówku Daisy… na Jej życzenie.
Tego też jestem pewien tak jak i tego, że nadal pragnę żyć w pełni zdrowia, długo i szczęśliwie! A to dlatego chociażby, że pragnę także udostępnić kolejne niezmiernie ważne informacje dotyczące zamku i jego okolicy, które kwalifikuję jako bardzo ważne odkrycia mogące wzbogacić wiedzę i emocje niekoniecznie tylko odkrywców zniecierpliwionych bezowocnymi, wieloletnimi poszukiwaniami i wielością domniemań……

CO MA BYĆ DALEJ? KONKRETY I ROZTERKI
Obecnie przewodni problem o, którym tu piszę polega na tym, że w niedalekiej przyszłości musi mieć miejsce poufna narada z udziałem Zainteresowanych Stron dla omówienia i ustalenia licznych szczegółów dot. sprawienia godnej ceremonii pogrzebu Daisy. Zasłużyła całym swoim życiem na to aby spocząć ostatecznie w najgodniejszym miejscu zamku Książ.
Moja wiedza co do wiarygodnej trafności tymczasowego miejsca pochówku jest całkowicie stuprocentowa! Skąd to wiem i dlaczego jestem całkowicie pewien tego, że odszukałem mogiłę Daisy? Dlatego ponieważ miejsce jej spoczynku było subtelnie oznakowane sekretnie dwukolorowymi plastikowymi wstążkami…, których nikt wcześniej nie zauważył i dlatego mam tę pewność…
Tego nie uczynił także nikt obcy ani nikt nie wiedzący…to miejsce powinien potwierdzić zaufany wiedzący…
Oceniam, że wskazanie tego miejsca już teraz osobom postronnym byłoby błędem i stanowiłoby groźbę upublicznienia i ew. możliwość zbeszczeszczenia prochów księżnej w poszukiwaniu legendarnych pereł – pamiątki z podróży poślubnej spędzonej nad Morzem Czerwonym.
Tego nie wolno mi uczynić i tej wiedzy nie mogę odsłonić!
Z drugiej strony kto może przewidzieć jaki rezultat przyniesie sugerowana narada o, której piszę wyżej? Myślę, że najlepiej byłoby zatwierdzić projekt pomnika i zlecić jego wykonanie, określić wizję jego otoczenia, wykonać potrzebne badania archeologiczne podłoża wskazanego miejsca nowego pochówku i przygotować szczególnie podniosłą oprawę ceremonii pogrzebu. Kto to ma zrobić? Na tej naradzie nie będę jeszcze nikomu potrzebny.

PROPOZYCJA ORGANIZACJI I OPRAWY CEREMONII POGRZEBU KSIĘŻNEJ DAISY
W celebrze pogrzebu należy przewidzieć udział
– Rodziny i Jej Znajomych,
– służby dyplomatyczne Niemiec i Anglii,
– zarząd administratora zamku,
– władz kościoła ewangelickiego,
– władze samorządowe miast: Wałbrzycha, Szczawna-Zdroju, Świdnicy, Świebodzic i Pszczyny,
– władze samorządowe powiatów wałbrzyskiego i świdnickiego, województwa dolnośląskiego.
To powinna być okazała uroczystość ale bez składania wieńców właśnie na Tarasie Różanym zamku. Prochy księżnej powinny być przeniesione z miejsca pochówku dopiero w dniu pogrzebu.
Ceremonia musiałaby być poprzedzona ekshumacją w miejscu istn. pochówku i rozpoznaniem w miejscu sugerowanego miejsca pogrzebu księżnej a szczegóły obejmujące dopracowanie szczegółów ekshumacji muszą być ustalone bardzo precyzyjnie. Tego dnia powinienem być potrzebny.
Nie jestem magiem ani osobą nawiedzoną duchem księżnej ale wiem, że podałem tu osobiste życzenia księżnej Daisy. Ona by tak chciała – to jest jej życzenie, tego jestem pewien.
Jeszcze jedno ten oficjalny pogrzeb mógłby odbyć się najwcześniej w dniu 6.IX.2011r. (niestety, już niemożliwe!) ponieważ numerologia tego dnia mogłaby ujawnić siłę i wielką energię związku uczestników pogrzebu z księżną i umacnić legendę jej życia, która w ten sposób przetrwa jeszcze b.długo w następnych pokoleniach.

SKOJARZENIA HISTORYCZNE
Przypominając sobie rozmaite wątki życia księżnej Daisy widzę podobieństwo z kolejami życia innej sławnej piękności (Glavani – comtessy Zofii de Witt) secundo voto Potockiej (1760 – 1822, Berlin), która brylowała towarzysko w najznakomitszych salonach europejskich lecz zakończyła swoje książęce życie podobnie jak Daisy – także w samotności będąc osobą nieuleczalnie chorą. W salonach europejskich wiedziano o niej, że była nazywana La Belle Phanariotte.
Daisy miała Pszczynę i Książ a Zofia de Witt – Zofiówkę i Tulczyn, ogromne bogactwo i majątki ziemskie na dalekiej Ukrainie oraz bezkresne włości St. Szczęsnego Potockiego i liczne, znaczące koneksje …ale to całkowicie osobny rozdział tak interesującej wielkiej historii z udziałem m.inn. Karola Boscampa-Lasopolskiego, który zwał ją Dudu, późniejszego króla Francji Ludwika XVIII z dynastii Bourbonów, który został następcą pokonanego Napoleona, także jego brata hrabiego Artois, króla St.Augusta Poniatowskiego, genialnego księcia książąt Grigorija Potiomkina, St.Szczęsnego Potockiego i Nikołaja Nowosilcowa…,który tępił Filomatów i Filaretów.
Dziwnym trafem okazało się po latach, że Potoccy z Łańcuta dyskretnie rywalizowali później z von Hochbergami posiadanym bogactwem gdy obie arystokratyczne rodziny spotykały się ze sobą w celach towarzyskich. Z tych spotkań i przyjęć nie zaiskrzyły jednak żadne skojarzone mariaże ich potomstwa.

DLACZEGO POMNIK KSIĘŻNEJ DAISY TAK WAŻNY DLA KSIĄŻA?
Dodatkowym wrażeniem dla przyjezdnych zwiedzających zamek i otaczający go park jest odczucie jakby bezpańskich przestrzeni opierających się siłom przyrody oraz jej piękna a ponadto wielkość i kształt bryły zamku oraz brak dominanty wizualnej, która mogłaby jednoznacznie podsunąć refleksję komu miał umilać życie wielkopański majestat tej posiadłości?
Dla kogo istniał ten majątek ziemski i dlaczego jest tu tak niewytłumaczalnie pusto i głucho wśród wspaniałego pleneru wiekowych buków i dębów, lip i rododendronów? To uczucie kontemplacji i takiego zamyślenia towarzyszyło mi zawsze gdy tu bywałem i nigdy nie mogłem przyjąć żadnego materialnie logicznego punktu odniesienia, który mógłby być jednym z głównych podmiotów na terenie rezydencji zamku Książ. Na wawelskim wzgórzu w Krakowie podmiotami są: zamek z kwitnącym renesansem, katedra i kaplice oraz królewskie i prezydenckie groby a także srebrny sarkofag ze szczątkami św. Stanisława. W Książu takim zachwycającym podmiotem mogą być poza bryłą zamku jedynie jego tarasy i niezwykle bujna wspaniałość drzew i rododendronów na terenie parku oraz kanion rz.Pełcznicy.
Lecz właśnie takim potrzebnym akcentem dla wszystkich byłby właśnie kunsztowny pomnik ostatniej właścicielki czyli właśnie księżnej Daisy, która w tym zamku mieszkała. Powinien on upamiętnić Jej osobę dla potomnych i dla wszystkich, którzy przyjadą do Książa. Pamięć o szlachetnej księżnej Daisy, Jej pomnik i bryła zamku oraz otoczenie Książa to wszystko mogłoby jawnie stanowić mentalną całość. Brak jednego z tych podmiotów da się porównać z przykrym widokiem braku przedniego zęba u osoby o ciekawej powierzchowności i nawet o niebanalnej aparycji lecz o dziwnie zaniedbanym, niesympatycznym wyglądzie. Z takimi osobnikami raczej trudno zabiegać o trwałość uczuć i o spokojny sposób prowadzenia rozmowy bez owego osobliwego i uporczywego wpatrywania się w to puste miejsce jamy ustnej rozmówcy gdzie przecież wcześniej tkwił ten utracony ząb.…
Bez tego pomnika Książ bez względu na rosnący stopień zaawansowania renowacji komnat zamku przypominać będzie tak dziwne i ułomne obrazy jak: arcydzieło malarskie pozbawione ram, księgę bez okładki i strony tytułowej albo paszport bez fotografii, etc.
Pomnik księżnej Daisy potrzebny jest wreszcie Książowi tak jak za każdym razem wielka litera pisana na początku zdania i kropka na jego końcu i o tym w ogóle nie potrzeba dywagować…
Ja, tego nie musiałem aż tak dobitnie udowadniać posiłkując się podanymi stereotypami do których przywykliśmy obyczajowo, osiągając normalny poziom rozwoju wiedzy pod względem cywilizacyjnym. Chciałbym jedynie zwrócić uwagę na znaczenie pomnika Daisy dla zamku Książ i dla wszystkich, którzy przyjadą i znajdą tu miejsce gdzie dokona się jak sądzę epilog ostatniego etapu sumującego życie wspaniałej księżnej zasługującej na upamiętnienie w królewskim formacie otoczenia.
Wiem też, że po złożeniu doczesnych szczątków Daisy do czeluści krypty pod pomnikiem, większość zwiedzających będzie chciała chociażby dotknąć dłonią tego pomnika w dowolnym miejscu jakby na dowód uznania faktu, że księżna nadal jest dla nich osobą ważną i podziwianą…
Myślę też tak jak już wskazałem wcześniej na związki mentalne z osobą księżnej Daisy, że dlatego jestem tym, który właśnie dlatego jako pierwszy odnalazł miejsce Jej pochówku co nasuwa dalsze myśli. Jestem jak mi się wydaje prawdopodobnie wybrany przez księżną do formułowania Jej życzeń w podanym kształcie a Ona może nawet traktuje mnie tak jak Swoje prywatne medium.
Była wspaniałą postacią historyczną i wytworem czasów pogranicza XIX/XX wieku, wreszcie była osobą uwielbianą przez ludzi, którzy Ją poznali albo takich jak ja – którzy nadal chcą poznawać Jej życiorys. Dla mnie stała się osobą bliską i taką, która zawsze będzie w stanie wyzwalać moje najczulsze doznania i emocje wspomnień. Była wszak Stokrotką, którą podziwiały towarzystwa z najwspanialszych salonów więc dlaczego nie miałaby zaznać należnego Jej splendoru po śmierci? Oceniam, że dalsze ukrywanie miejsca pochówku Daisy obecnie ma jeszcze głęboki sens do dnia pogrzebu ale Ona zasługuje na ostateczny powrót do Książa i tu będzie oczekiwać na wszelkie oznaki miłości, hołdów i sympatii osób zafascynowanych urodą Jej życia tak jak ktoś ważny i bliski dla tych wszystkich podziwiających Ją.
Dalsze pozostawienie Daisy w miejscu, którego obecna forma wskazuje na zaplanowaną tymczasowość zaprzecza już wszelkim humanitarnym zasadom i możliwościom okazywania należnej Jej czci a także przekreśla możliwość powszechnego poszanowania prawie bylejakiego miejsca Jej aktualnego spoczynku. Miejsce to jest najzwyklejsze i pozbawione jakichkolwiek oznak kogo i co skrywa tamtejsza ziemia…
Księżna całym Swoim niezwykłym życiem zasłużyła na to aby wreszcie spocząć w miejscu pięknym, szacownym i dostępnym dla wszystkich zainteresowanych. Takim miejscem jest właśnie sugerowana przeze mnie lokalizacja Jej pomnika w centralnym miejscu na rozsłonecznionym Tarasie Różanym zamku Książ.
Przecież nadal jest postrzegana we wszystkich wspomnieniach jako piękna i dobra kobieta…
Nasze myśli i konieczne uczynki dla zmarłej księżnej Daisy mają teraz dorównać sensowi słów tego aforyzmu, bo ona potrzebuje właśnie takiej adoracji …

„Piękna kobieta podoba się oczom, dobra kobieta – sercu, Pierwsza jest klejnotem, druga skarbem” Napoleon Bonaparte

S.C., Gdańsk, dnia 10.X.2010r.

Uwagi i życzenia autora: – proszę jedynie o postępowanie zgodne z Ustawą o ochronie danych osobowych autora.


Muflony 2011

Troszkę czasu minęło od ostatniego wpisu, lecz zapowiada się kolejna dawka wpisów, bo ostatnio kilka ciekawych „tematów” miałem przyjemność tworzyć. Serię tą rozpoczynam małym fotoreportażem, który dość długo czekał na publikację. Poniższe zdjęcia były zrobione w trakcie uroczystej gali wręczenia Myflonów, czyli nagrody wałbrzyskiej klasy biznesowej, która już od ponad dziesięciu lat walczy o chwalebne tytuły regionalnych asów przedsiębiorczości.

Prezentowany materiał to moje postrzeganie imprezy, która zasadniczo rozwija się z roku na rok i z uśmiechem na twarzy podkreślam, że przyjdzie dzień kiedy i ja otrzymam owe muflonowe rogi za wybitne osiągnięcia biznesowe 😉